poniedziałek, 23 czerwca 2014

ocean na końcu drogi

"A staw to nie było morze. To był ocean.
Ocean Lettie Hempstock.
I kiedy to mi się przypomniało, przypomniałem sobie też wszystko inne."


Ta książka jest taka... nadnaturalna. Całkowicie nierealna, magiczna, tajemnicza, mistyczna.
Wypełniona mrokiem zawieszonym gdzieś miedzy zdaniami, wypełniającym wyobraźnię czytelnika. A wszystko to tylko splot wspomnień naszego głównego bohatera. Na wpół prawdziwych, na wpół fałszywych. Pomieszanych, pokręconych, złudnych. 
Baśń nienadająca się dla dzieci, ale przecież, jak mówi Lettie, dorośli nie istnieją, nie ma żadnego na całym świecie. 
Opowieść przypominająca pewnego rodzaju mgiełkę, delikatną i rozwiewającą się, gdy wiatr zawieje mocniej. 

"To był tylko kaczy staw na samym końcu farmy. W dodatku niespecjalnie duży.
Lettie Hempstock nazywała go oceanem, ale wiedziałem, że to niemądre. Powiedziała, że przybyły tu zza oceanu ze starego kraju. 
Jej matka mówiła, że Lettie nie pamięta dokładnie, to było bardzo dawno temu, a poza tym, stary kraj zatonął. 
Starsza Pani Hempstock, babcia Lettie, twierdziła, że obie się mylą i że miejsce, które zatonęło, nie było tak naprawdę starym krajem. Mówiła też, że pamięta naprawdę stary kraj. 
I że naprawdę stary kraj wybuchł."        

Ocean na końcu drogi przypomina mi serię Gone Michaela Granta. Nie chodzi tu o fabułę, postaci, czy inne tego rodzaju sprawy, ale o emocje towarzyszące mi podczas czytania. Ten dreszcz przerażenia przebiegający po plecach, nuta niepewności i otoczka stworzona z czyhających drapieżników. Walka o przetrwanie, niebezpieczeństwo i wpływ przeszłości na teraźniejszość, chociaż w Oceanie na końcu drogi autor twierdzi, że ludzie się nie zmieniają, ale ja nie potrafię się z tym zgodzić. Poza tym ma się wrażenie, że rozumie nas, czytelników, bo pisze takie zdania jak: "Książki były znacznie bezpieczniejszym towarzystwem od ludzi." A także: "Bardziej niż gdziekolwiek indziej żyłem w książkach." I już za samo to ma się ochotę Gaimana uwielbiać. 

Powieść jest dość krótka, ale zawiera wszystko to, co zawierać powinna. Myślę, że jedno zdanie więcej lub jedno mniej mogłoby zburzyć tę piękną konstrukcję. Według mnie, Ocean na końcu drogi należy całkowicie do Czytelnika i jego wyobraźni. Gaiman stawia pytania, a my próbujemy odpowiadać, choć z marnym skutkiem. Gaiman snuje tajemniczą, potworną opowieść, a my się w nią wsłuchujemy. Powoli zaczynamy rozumieć, by zaraz stracić wątek i pogubić się we wszystkim na nowo. Tworząc w głowie najwspanialszy ocean, księżyc w pełni, nieistniejące kolory. Tylko od Ciebie zależy, jak ją odbierzesz... Czy polubisz, czy pokochasz, czy znienawidzisz. 
    
"Różni ludzie inaczej pamiętają różne rzeczy, nie znajdziesz dwóch osób, które zapamiętałyby coś tak samo, nieważne, były tam czy nie. Choćbyście nawet stali obok siebie, równie dobrze moglibyście znaleźć się na różnych kontynentach." 

32 komentarze:

  1. Uśmiecham się tylko. Bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam kiedyś wypożyczyć z biblioteki, ale okazało się, że u mnie jej nie ma :C Ale nie poddaję się, może w końcu uda mi się ją zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam dłuuugie rozmowy z panią bibliotekarką, zawsze działają i książkę dostaję pierwsza. ;) Chociaż, zanim oni ją kupią, to ja zazwyczaj sama sobie z tym poradzę i mam w domciu. ;>

      Usuń
    2. Tylko w małych bibliotekach, gdzie bibliotekarki (a najczęściej jedna bibliotekarka) są naprawdę zainteresowane swoją pracą i czytelnikami :) W większych raczej nie ma czasu na pogawędki, bo się zaraz kolejki za Tobą ustawiają, ehh :C Wiem z doświadczenia ;d Ale mam jeszcze kilka bibliotecznych asów w rękawie, więc szanse na zdobycie Gaimana są całkiem spore ;> Swoją drogą, dziwne, że w publicznej bibliotece 30-tysięcznego miasta nie ma "Oceanu na końcu drogi" czy "Gwiezdnego pyłu"...

      Usuń
    3. U mnie biblioteka jest całkiem spora i są TRZY bibliotekarki, ale coś moli książkowych jakoś tak strasznie dużo nie widuję. ;/

      Usuń
  3. Nie słyszałam o niej wczęśniej. Ale po tym wpisie mm na nią wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz jeszcze polecam, myślę że przypadłaby Ci do gustu. :))

      Usuń
  4. Dzięki za przypomnienie o niej! Zapomniałabym, że kiedyś miałam na nią ogromną ochotę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie teraz powinnaś się z nią koniecznie zapoznać! :D

      Usuń
  5. Nie spotkałam się z nią jeszcze, ale coś czuję, że to tylko kwestia czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawa propozycja, jeszcze o niej nie słyszałam. Warto poszukać. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm Gaiman to nadal dla mnie trochę taki pisarz, o którym nie wiem co sądzić, bo recenzje nigdy nie są dosłowne, nie mówią konkretnie o danej książce tylko osnute są jakąś tajemnicą. Zaczyna mi to trochę ciążyć, dlatego zamiaruję tę jego magię odkryć i poznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... chciałabym Ci powiedzieć o czym ta książka naprawdę jest, no ale... nie potrafię. Chyba z twórczością Gaimana już tak jest i trzeba się z tym pogodzić. ;>

      Usuń
  8. Jak tylko przeczytam wreszcie Chłopaków Anansiego, dopłynę z pewnością do Oceanu na końcu drogi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm.. ja też planuję dalszą przygodę z twórczością Gaimana, więc całkiem możliwe że i CA trafią kiedyś w moje łapki. ;>

      Usuń
  9. O matko, Kinga :D tak długo mnie tutaj nie było że nie nadążam co jak i dlaczego :-)
    Świetny blog :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dotąd przeczytałam dwie powieści Gaimana, jednak żadna z nich nie spodobała mi się tak bardzo, jak bym tego oczekiwała. Mimo to planuję sięgnąć po kolejne, mając nadzieję, że to się jeszcze zmieni. Albo nawet przewyższy moje najśmielsze oczekiwania. Może ma to być właśnie "Ocean na końcu drogi"? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem możliwe, a jakie były tytuły tych powieści, które Ci się nie spodobały? Pytam, to nie będę sięgać po nie w pierwszej kolejności, tylko kupię sobie jakieś inne. :D

      Usuń
    2. Nawet nie tyle mi się nie spodobały, co po prostu miałam nadzieję, że bardziej mnie wciągną. "Księga cmentarna" i "Nigdziebądź", przy czym ta pierwsza jakoś bardziej utkwiła mi w pamięci. ;)

      Usuń
  11. Przeczytam, zobaczysz, że przeczytam, ^^ Z książek Gaimana miałam okazje przeczytać jedynie "Koralinę", ale to było dawno i nieprawda, więc chętnie odnowiłabym naszą, hm, znajomość :) Zaraz zobaczę, czy nie ma jej w bibliotece, a jeśli nie to... muszę dodać ją do listy "muszę kupić w najbliższym czasie".
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Koralinę" ja na pewno też kiedyś poznam. ;)

      Usuń
  12. Zdecydowanie na nią zapoluję ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm, no cóż, czuję się zachęcona i to bardzo.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!