niedziela, 8 czerwca 2014

"Przypominasz mi raczej coś z warzyw. O, kalafior, stara. Kalafior."

Właściwie to nie wiem dlaczego, ale zawsze unikałam tego rodzaju literatury jak ognia. Wydawała się jakaś typowo rodzinna i młodzieżowa. Jakaś cholernie ciepła i szczęśliwa. A ja z natury takich książek nie lubię. Bo w nie nie wierzę, bo wolę jak ktoś mi mówi o niezwykłych rzeczach niż o zwykłym codziennym życiu. Ale jednak przeczytałam. Jedną część. Teraz drugą. Trzecia, wypożyczona z biblioteki, czeka już spokojnie na półce. Więc wpadłam, kochani. Wpadłam. 


Polubiłam jednak to ciepło wylewające się z kartek, rodzinną atmosferę mieszkania Borejków, Gabrysię będącą najpiękniejszym kwiatem kalafiora, Pyzika z jego kwiatami jabłoni, Nutrię i Pulpecję naśladujące pociąg, wiecznie zaczytanego tatę, kochaną Żołądkówkę, najlepszą grupę ESD i nawet... panią Szczepańską. 

Polubiłam też te szczęśliwe zakończenia, kiedy wszyscy są radośni i odnajdują spokój. A także nieco bezbarwne, nieco sztywne pióro Musierowicz. Bo jednak i takie potrafi w pewien sposób zaczarować, sprawić, że od lektury nie będzie można się oderwać.    

Polubiłam drobne sygnały dobra, na które większość przypadków opowiedziała pozytywnie. Taki zwykły uśmiech. Malutki sygnał dobra w tym zgorzkniałym świecie. To wiele znaczy. Złapałam się na tym, że jeszcze przed poznaniem książki takie sygnały wysyłałam, nie zdając sobie z tego sprawy, i przypomina mi się teraz, że bardzo często dostawałam na nie odpowiedź. 

Polubiłam to, że te książeczki są takie krótkie. Że wypełnione są ilustracjami, które rysowała sama autorka. Że projekt okładki też ona stworzyła. Daje to wrażenie, że wszystko do siebie pasuje i jest tak, jak być powinno.  

Oczywiście polecam. Zwłaszcza na jakiś nudny wieczór. Tylko od Was zależy, który wybierzecie, ale jednego możecie być pewni - z Jeżycjadą na pewno będzie udany.  

29 komentarzy:

  1. Cieszę się, że mimo wszystko przekonałaś się do Jeżycjady. "Kwiat kalafiora" czytałam już dawno, dawno i nie wszystko pamiętam, może niedługo sobie odświeżę całą serię.
    Udam, że nie zauważyłam w Twojej recenzji tego "bezbarwnego, nieco sztywnego pióra Musierowicz" ^^
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę. ;))
      Masz rację, udaj że nic takiego nie widzisz. :D
      P.c.

      Usuń
  2. Tak na siłę się trochę przekonujesz, co? ;-)
    Poczekaj do Dziecka piątku... Albo chociaż Brulionu Bebe B. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak trochę się przekonywałam na siłę, aby po to w ogóle sięgnąć. ^.^
      Ale mimo wszystko – jednak mi się spodobało. ;-)
      A co mnie tam czeka? :o

      Usuń
    2. Już nie zawsze jest tak różowo po prostu. Chociaż smutkiem podszytych jest większość książek Musierowicz...

      Usuń
  3. Nie uważam, żeby Musierowicz miała "bezbarwne, nieco sztywne pióro", ale to moja opinia :) Gabrysię lubię, jak wszystkie Borejkówny, ale wolę Idę i Nutrię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilu ludzi – tyle opinii. :D
      Idy jeszcze zbyt dobrze nie poznałam, ale Nutria jest przesympatyczna. :>

      Usuń
  4. Jak spojrzałam na te zdjątko to aż zatęskniłam za ,,Jeżycjadą" i chyba powrócę do tych książek w wakacje : ) Na poprawę humoru w sam raz ;D Pamiętam jak wiele razy skręcało mnie ze śmiechu i leciałam do rodziców z fragmentami do przeczytania : D Nie mogę doczekać się premiery kolejnej części cyklu :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjątko, szczerze mówiąc, mogłam zrobić bardziej artystyczne. :D
      A na kiedy ta premiera jest zaplanowana> :)

      Usuń
  5. <333333333333
    super :)
    tylko nie zgadzam się że pióro M. jest bezbarwne i sztywne. jest najbardziej kolorowe na świecie ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Wy się tak uczepiliście tego pióra, co?
      Kolorowy jest styl Oliver, Greena (wybieram z autorów książek młodzieżowych), ale Musierowicz? Nie, stanowczo nie. :>

      Usuń
    2. Nieeeeee, proszę. Dobrze, może być, że sztywne, ale jak sztywne, to nie porównuj z Greenem, który ma jeszcze gorsze. Albo raczej nie gorsze, tylko prostsze ;)

      Usuń
    3. Ej, ja Greena uwielbiam! :<
      Możesz nie łamać mi serca?

      Usuń
    4. Ale ja też uwielbiam Greena. Tylko po prostu, jeśli chodzi o operowanie słowem, Musierowicz jest lepsza. Przeczytasz kolejne części, zobaczysz. ;)

      Usuń
    5. No, zobaczymy, zobaczymy. Skoro tak mówisz... :>

      Usuń
  6. Ja też nie zgodzę się z piórem Musierowicz :P A Jeżycjadę bardzo lubię i w wakacje planuję kontynuować. Dzięki za przypomnienie. Aż się nie mogę doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie mogę już. :P
      Ja również w wakacje będę sobie czytać serię dalej. :)

      Usuń
  7. Czy tutaj schowała się moja Kinga G? ;D Będę musiała przyzwyczaić się do Twojego nowego nicku... :( Dam radę! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. :3
      Oczywiście, że dasz. To cały czas ta sama ja tylko się trochę chowam pod tym nickiem. :)

      Usuń
  8. Przeczytałam wszystkie części Jeżycjady, ale jakoś specjalnie mnie nie powaliły na kolana..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie nie oceniam, zobaczymy jak poznam całą serię. ;)

      Usuń
  9. Cała Jeżycjada już za mną. Aż trochę żałuję, że to już koniec. Ale jeszcze nic straconego, bo przecież zawsze mogę do tych książek wrócić i właśnie nad "Kwiatem kalafiora" się od pewnego czasu zastanawiam. Z chęcią powróciłabym do tych chwil, gdy Gabrysia była jeszcze nastolatką. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nope, nope, nope, nope...tylko nie Musierowicz!
    Przeczytałam kilka książek tej autorki i moge powidzieć, ze to zdecydowanie nie moja bajka! Ale cieszę się, że Tobie się podoba. No i witaj na nowym blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, nareszcie ktoś kto jej nie lubi! Znaczy – nie to, że ja nie lubię. Lubię, tylko nie w takim stopniu jak większość jej czytelników. ;)
      Witam i zapraszam. :)

      Usuń
  11. Och, Borejkowie. Tyle ciepłych wspomnień. Tyle fantastycznych popołudni po szkole, gdy czytałam jak szalona, nie mogąc przestać. Bo Ida Sierpniowa, Brulion Bebe B., Szósta klepka, Tygrysek.

    Tylko te nowsze już mi nie wchodzą. Jestem za stara? Zmęczenie materiału u autorki? A może i jedno, i drugie?...

    Swoją drogą, w magazynie Książki kiedyś był świetny artykuł analizujący Musierowicz i jej zmiany poglądów na coraz bardziej konserwowe, że tak powiem. Tutaj! http://wyborcza.pl/1,75475,14831981,Musierowicz_jest_w_zlym_humorze__tekst_z__Ksiazek_.html Mogą być chyba spojelery, jeśli wszystkich książek nie przeczytałaś, ale może kiedyś wrócisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szóstą klepkę właśnie wypożyczyłam z biblioteki. :D
      Spróbuje odpowiedzieć, jak się sama dowiem, bo nic jeszcze z tych nowszych nie czytałam. :)
      Tak, kiedyś wrócę i przeczytam ten artykuł. :)

      Usuń
  12. Ja jeszcze nie mam zdania, wyrobi się, jak w końcu przeczytam jakąś książkę tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!