piątek, 11 lipca 2014

On dumny, a ona uprzedzona

Co takiego kryje się na kartach powieści Duma i uprzedzenie, że cały czas i wciąż od nowa zachwyca przedstawicielki płci pięknej? Zarówno te młodsze, jak i starsze, ale zachwyca w równym stopniu. Sama nigdy nie sądziłam, że tak się z twórczością Austen polubię, bo pamiętam jeszcze, jak zawzięcie krzyczałam, że ja tego czytała nie będę! Oo! No i patrzcie, wyszło na to, że jakiś czas potem wyglądałam jak Keira Knightley na poniższym gifie.


To właśnie do Dumy i uprzedzenia ze wszystkich powieści Jane Austen mam najwięcej sentymentu, bo to jednak taka książka dzięki której zaczęła się moja miłość do XIX wieku, chęć czytania klasyków i ciekawy sposób na usuwanie książki z głowy tak, aby za drugim razem miało się wrażenie, że czyta się dany tytuł po raz pierwszy. Naprawdę! Nie sądziłam, że zapomniałam aż tyle! Każdy wątek w fabule wydawał się taki... podejrzany. Nawet co do zakończenia zaczęłam mieć wątpliwości, czy na pewno, tak jak pamiętam, kończy się szczęśliwie. 


Fabuła nie jest zbyt skomplikowana, biegnie właściwie tylko ku jednemu celu, a mianowicie... złapaniu męża! Tak, widzę już jak zagorzali przeciwnicy romansów kiwają z politowaniem głowami. Choć to rzeczywiście romans z pięknym zakończeniem, opowiadający o paru wielkich miłościach, to jednak poprowadzony przez pisarkę w specyficzny, wyróżniający się sposób. Odnoszę dziwne wrażenie, jakby sama autorka śmiała się trochę ze swoich własnych bohaterów. Osobiście ogromnie lubię główną bohaterkę - Elżbietę, z którą bez problemu mogłam się utożsamić (w tym miejscu dziękujemy rodzicom za świetny dobór mojego drugiego imienia) oraz Jane i pana Darcy`ego, jednak większość książkowych postaci jest bardzo irytująca i denerwująca, ale doskonale wykreowana, no i czytając o ich losach powagi utrzymać się po prostu nie da! Zwłaszcza, że pani Bennet pobija wszystko i wszystkich, bez niej ta książka nie miałaby w sobie takiej siły. Matka pięciu córek jest wprost rozbrajająca.
  
Strasznie lubię styl, jakim posługuje się Austen, przede wszystkim za wspomniany wyżej pewnego rodzaju humor, ale także za plastyczność i zgrabny sposób snucia historii. Lubię za przewidywalność i malutką nutkę niepewności oraz za to, że cały czas coś się dzieje i od lektury nie można się oderwać. Co oczywiście skutkuje tym, że kładzie się człowiek po dwudziestej czwartej i wstaje około piątej, żeby doczytać do końca. Ach, urozmaicone życie książkoholika.

Mój egzemplarz Dumy i uprzedzenia jest bardzo... zaczytany, żeby nie powiedzieć "zmaltretowany". Z tego co wiem, to przewinął się przez mnóstwo par rąk, a i wygląd o tym świadczy. Z jednej strony chciałabym mieć piękne nowiuśkie wydanie, aby dumnie prezentowało się na półce, a z drugiej tego za żadne skarby świata bym nie oddała. Ech, ta książka nawet już okładki nie ma. No i wiecie, Austen to się u mnie w domu uwielbia.

Z całego serca polecam Wam Dumę i uprzedzenie. Naprawdę piękna książka, wielbicielkom klasyki i romansu w jednym na pewno przypadnie do gustu, więc jeśli jeszcze nie znacie, koniecznie przeczytajcie! Osobiście mam nadzieję, że powieść wywoła w Was tak ciepłe uczucia, jakie wywołała we mnie. A przy okazji możecie też zerknąć na strasznie ładny film.

34 komentarze:

  1. Na pewno przeczytam, bo jeszcze nie miałam okazji!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam i muszę się z Tobą zgodzić ^^ Szok!
    Bardzo spodobał mi się styl Austen, ta szczypta humorku, przewidywalność i barwni, choć często głupi bohaterowie. No i kocham pana Darcy'ego, przecież on jest idealny!
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem w szoku, ale jak tak ostatnio patrzę, to zaczynamy się ze sobą zgadzać! :o Dziwne xd

      Usuń
  3. Książka już leży na półce i czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ochoch, klasyk i to mój ukochany!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeej, jestem jakaś dziwna i pewnie się niektórym narażam, ale... "Duma i uprzedzenie" mnie nie zachwyca. Po prostu. Owszem, lubię Darcy'ego, Elizabeth, Jane też, tego przyjaciela Darcy'ego też (nie jestem pewna nazwiska, Bingley, tak?), ale nie zachwycam się tym pierwszym jak wielu czytelników. Tyle się nasłuchałam o ciętym języku Austen, a tu mało tego, malutko, tyci-tyci. Nie obraziłabym się, gdyby autorka poszła w tę stronę - książka nabrałaby charakteru. Przesłanie też całkiem ładne, nie oceniać po pozorach i tak dalej... Czas z "Dumą i uprzedzeniem" spędziłam całkiem przyjemnie, ale bardzo daleko mi do euforii. Mam zamiar sięgnąć po inne powieści tej pani, bo zgrabnie przedstawia klimat epoki (ciężko, żeby przedstawiała go źle, skoro to jej czasy :D), ale będzie to raczej taka atrakcja na kilka miłych wieczorków, żadna wielka literatura. Nie żałuję, że przeczytałam, aczkolwiek czuję spory niedosyt. Kto wie, może inne jej książki bardziej mnie zachwycą?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narażasz się, narażasz! Mi!
      Żartuję, oczywiście, o gustach się nie dyskutuje. ;)
      Ja tam panem Darcy wcale aż tak zachwycona nie jest, bardzo go polubiłam, ale poza tym to nic. Rhetta nikt nie przebije. <3
      DIU jest powszechnie uważana właśnie za najlepszą z twórczości Austen, więc skoro ta powieść Cię nie zachwyciła, to myślę, że i innym ciężko będzie spełnić Twoje oczekiwania, jednak mogę polecić Ci Emmę. Może ta bardziej do ciebie trafi. :))
      P.c.

      Usuń
  6. Mam w planach i mam nadzieję, że się kiedyś spełnią, a raczej niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam, bo ciekawa jestem czy ci przypadnie do gustu. ;>

      Usuń
  7. Może i jest o łapaniu męża, ale za to jak one tych mężów łapią! :) Mam Dumę i uprzedzenie w wydaniu filmowym, ale z drugiej strony nowe wydanie z serii Angielski ogród jest takie cudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahaha, no tak xd
      Też widziałam to wydanie i mi również straszliwie się podoba, mam cichą nadzieję je zdobyć. :D

      Usuń
  8. Moja ulubiona tej autorki <3 Uwielbiam.
    Siostry Elizabeth były rzeczywiście bardzo puste i denerwujące, aczkolwiek dodawały książce uroku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najlepsza była pani Bennet, jej nic nie jest w stanie pobić, zwłaszcza jej reakcji na wieść o zaręczynach Elżbiety (czy Elizabeth, zależy od tłumacza). :D

      Usuń
  9. Duma i uprzedzenie jeszcze przedemną, Film, owszem bardzo polubiłam (i złamałam moją regułę że zawsze najpierw staram się przeczytać książkę). Mam nadzieję że uda mi się niedługo przeczytać książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zaczęłam od filmu! Piąteczka! ;P

      Usuń
  10. Widzę, że jesteś wielką fanką tej książki, zapraszam Cię do dyskusji w BKK, będziesz ekspertem.
    Eh, a ja jakoś nie mogę się przekonać i nie czytałam całości nigdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko książki, ale ogólnie autorki. Ahaha, zapisałam się już. :)

      Usuń
  11. Ja uwielbiam romanse. Ta atmosfera, fabuła i jeszcze najbardziej lubię, jak są osadzone w takich dawnych czasach... Ach! Cudo! Austen postaram się przeczytać w wakacje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że Ci się spodoba! :)

      Usuń
  12. Uwielbiam : ) Film znam na pamięć i serial również ;D Książka przede mną i z przyjemnością przeczytam <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Całkiem lubię twórczość Jane Austen, ale tego klasyka jeszcze nie czytałam. Oglądałam dwie adaptacje, w tym jedną bollywoodzką i do tej pory zaskakuje mnie, jak Indusi rozumieją niektóre wątki :)

    Przy okazji zapraszam do mnie na książkowy konkurs: http://heaven-for-readers.blogspot.com/2014/07/richard-paul-evans-michael-vey-bunt_10.html - 5 książek do zgarnięcia dla jednej osoby (do wyboru z wielu!) :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Film pewnie kiedyś obejrzę. Mam nadzieję, ze jest lepszy od książki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie lepsza jest znacznie książka, ale skoro Tobie się nie podobała, to może film bardziej do Ciebie trafi, chociaż raczej w to wątpię. ;)

      Usuń
  15. Koooooocham tę książkę. Czytałam ze 4 razy :) Film był całkiem, całkiem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam i książkę i film :) Cudowna historia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeju, muszę się w końcu wziąć za klasykę! 'Przeminęło z wiatrem' czeka już kilka miesięcy na półce. :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty jeszcze PZW do biblioteki nie oddałaś? ;o Czytaj w takim razie ! :)

      Usuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!