niedziela, 13 lipca 2014

W kanadyjskiej głuszy zaległa mroźna zima

Książka Łowcy wilków ma dość nadmuchany tytuł, bo tych wilków to mogłoby w niej być trochę więcej... Jednak, słowem wstępu, Łowcy wilków trafili do mnie dość przypadkiem, lektura została znaleziona u mojej koleżanki i cudem ocalała przed, że tak powiem, zniszczeniem, a jako że akurat ja byłam w pobliżu to zapytałam czy mogę pożyczyć. Okładka przywiodła mi na myśl chwile, kiedy zaczytywałam się w Zwiadowcach Flanagana, a dreszcz podniecenia przebiegał mi po plecach. Czy i w tej sytuacji tak było?

Powieść Łowcy wilków ukazała się w 1908 roku (w Polsce w 1926), a opowiada ona o przygodach trzech traperów: młodego Indianina Wabi`ego, jego białego przyjaciela Rod`a oraz starego Indianina Mukoki`ego. Przyjaciele wyruszają w odludne i dzikie tereny leśne, aby polować na zwierzynę, za zabicie której otrzymują od rządu wynagrodzenie.        

Książka zapowiadała się naprawdę ładnie, już od pierwszej strony akcja zgrabnie mknęła do przodu, zachwycając plastycznymi i barwnymi opisami przyrody, a także leśnego życia, ale im dalej, tym bardziej zaczynałam kręcić nosem. Naszym trzem bohaterom wszystko szło gładko, bez żadnych trudności, a choć na ich drodze pojawiały się niebezpieczeństwa to niestety nie przyprawiały one o szybsze bicie serca. A przecież tego przede wszystkim od powieści przygodowej się oczekuje! Na każde znaczniejsze przyśpieszenie akcji w moim mózgu wyskakiwała informacja: Aha! Nie ma co się przejmować, bo i tak dadzą sobie radę. A to nie jest miłe, jeśli czytelnik liczy na dużą dawkę emocji.
 
Szczerze mówiąc, mam mocno mieszane uczucia co do tej pozycji, z jednej strony można pogratulować autorowi umiejętności opisywania leśnej scenerii i żyjących w niej zwierząt (Curwood sam dużo podróżował), ale z drugiej strasznie trudno było mi "wczuć się" w tę książkę, zabrakło w niej czegoś, czego mogłabym uchwycić się podczas zagłębiania w treść i co nie pozwoliłoby mi się oderwać. Tymczasem jednak miejscami czytanie stawało się dla mnie niemalże fizycznym wysiłkiem, a trzeba zauważyć, że dzieło 
James`a Curwood`a ma jedynie jakieś sto stron.

Dużo zastanawiałam się nad wystawieniem sprawiedliwej opinii i po burzy mózgów doszłam do wniosku, że najlepsze będzie określenie tej powieści jako przeciętnej. Ma plusy, ma minusy, ale jak dla mnie żadna ze stron nie przeważa. Jeśli jednak traficie na Łowców wilków gdzieś w bibliotece, a jesteście zagorzałymi poszukiwaczami przygód i złota, to wypożyczcie. Jestem pewna, że będziecie zachwyceni! Moje oczekiwania niestety nie zostały spełnione.

16 komentarzy:

  1. Nie słyszałam ani o autorze, ani o książce, a skoro jest ona przeciętna, to nie ma sensu się w nią zagłębiać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz słyszę o tej książce. Znając mój gust, książka mogłaby mi się spodobać, więc nie mówię nie, ale na razie skupię się jedynie na MUST READ i nieprzeczytanych książkach, które tłumnie zalegają moje półki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie takich nieprzeczytanych pozycji na polkach także jest mnóstwo i pasowaloby się za nie w koncu zabrac. ;)

      Usuń
  3. Jeśli gdzieś ją znajdę to przeczytam, a jeśli nie to nie będę szukać na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W tej chwili raczej nie jestem zainteresowana. Może później...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz takie klimaty to myślę, że książka przypadnie Ci do gustu. :)

      Usuń
  5. To raczej nie dla mnie, wcześniej o niej nie słyszałam i kompletnie mnie nie zaintrygowała :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak wydaje mi się, że Tobie by się nie spodobała. :D

      Usuń
  6. Słyszę o niej pierwszy raz, ale raczej nie sięgnę :D

    Kinguś, mówiłam Ci już kiedyś, że uwielbiam Twój blog? <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, chyba mówiłaś. <3 Dziękuję więc raz jeszcze! <3

      Usuń
  7. Słyszałam o niej kiedyś. Ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym, żeby ja przeczytać. Może kiedyś to zmienię...

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiałam tego typu tematykę, jak byłam w gimnazjum. Wszelkiego typu powieści o wilkach, ich towarzyszach, zimnych rejonach kraju, gdzie trzeba walczyć o przetrwanie każdego dnia... Nadal pamiętam mój ulubiony fragment :). Mężczyznę gonionego przez wilki uderza fakt kruchości życia, zaczyna podziwiać sposób w jaki działają jego palce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo. A jaka to książka? Bardzo chętnie bym przeczytała! :)

      Usuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!