W młodości zwiedziona do rozpaczliwego grzechu
Czytając Charlotte Brontë i jej siostry śpiące dowiedziałam się o przyjaciółce Charlotte, która nie dość, że napisała jej biografię* to oprócz tego także była powieściopisarką. W tamtej chwili obiecałam sobie bliżej zapoznać się w twórczością Elizabeth Gaskell i gdy taka możliwość się pojawiła - nie omieszkałam z niej skorzystać.

"Obecnie znała prawdę, że ziemia nie zna takiej zapory, która strzegłaby przed udręką. Udręka spada jak grom z jasnego nieba, wprost do domu w górach i miejskie poddasze; do pałacu i do chaty."
Słyszałam różne sprzeczne opinie o tej powieści i muszę przyznać, że zostałam pozytywnie zaskoczona. Mnogość opisów, która wielu czytelnikom sprawiła spore problemy, mnie przypadła do gustu i tym przyjemniej było mi dzięki nim rozkoszować się lekturą. Powolna akcja lub jej brak (jak to niektórzy sądzą) nie stanowiła dla mnie żadnego problemu, szczerze lubię, gdy wszystko dzieje się nieśpiesznie i taki chyba zresztą jest urok XIX-wiecznych dzieł.
Elizabeth Gaskell zachwyca umiejętnością z jaką kreśli barwne i różnorodne charaktery swoich bohaterów, a w szczególności portret "kobiety upadłej" - dając jej drugą szansę, pokazując że Bóg wszytko wybacza oraz wywołując w swoim czytelniku smutek i współczucie. Styl jakim włada autorka jest z pewnością bardzo dobry, jednakże mi czegoś w nim zabrakło, czegoś, co wyróżniłoby go spośród jemu podobnych. Natomiast nawiązania w treści do różnego rodzaju innych dzieł są miłym urozmaiceniem. Gaskell serwuje nam też zaskakujące zakończenie, które spada na biednego czytelnika jak grom z jasnego nieba.
Mi Ruth bardzo się spodobała, ogromnie cieszę się z faktu, że zawitała do mojej domowej biblioteczki i mam nadzieje, że pojawią się w niej niedługo także i inne powieści tej pisarki, z którymi z wielką ochotą się zapoznam. Mój portfel niestety w najbliższym czasie trochę pocierpi, bo ostrzę ząbki na jakieś ładne wydanie Północ i południe. A Was tymczasem zachęcam do zapoznania się z losami Ruth Hilton.
Za egzemplarz oraz okazane mi zaufanie serdecznie dziękuję Wyd. MG!
_______________
* klik - niecierpliwie wyczekuję polskiej premiery
Przez ten brak akcji chyba ją sobie odpuszczę. :-)
OdpowiedzUsuńJak wolisz. :)
UsuńMam i mnie zaniepokoilas. No ale prezent, muszę przeczytać
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie
Dlaczego Cię zaniepokoiłam? :)
UsuńSzczerze mówiąc, po tego typu książki sięgam niezykle rzadko i musi mnie do tego skłonić jakiś silny impuls.
OdpowiedzUsuńJednak nadejdzie dzień, gdy będę miała dość popularnych obyczajówek i wyrosnę z młodzieżówek - a wtedy Gaskell będzie jak znalazł.
PS. Wydawnictwo MG imponuje mi nowymi wydaniami książek, którym daleko do popularności. Poluję na "Wichrowe wzgórza", które kocham miłością pierwszą ;)
O tak, wtedy Gaskell będzie najlepsza. :D Ja sama już dawno z typowych młodzieżówek wyrosłam, choć teoretycznie powinnam się w nich zaczytywać. Tak wiekowo patrząc. ;)
UsuńMnie także imponuje, bo takie książki zasługują na tak piękne nowe wydania. Ja myślę, że do popularności nie jest im daleko, wręcz przeciwnie. Przecież takie WW czyta się od ponad 160 lat ( o ile dobrze pamiętam :D)! to nowe wydanie WW jest absolutnie cudowne, a i nowe tłumaczenie jak dla mnie jest stanowczo na plus. ;>
powolna akcja stanowi problem xd
OdpowiedzUsuńPrzeczytaj Prousta, zobaczysz co to jest powolna akcja XD
UsuńCóż, wszystko o czym piszesz jest kwestią patrzenia. Nie mam nic przeciwko opisom, o ile są dobrze napisane i nierozwlekłe. Lubię szybką akcję, ale nie mam nic przeciwko wolniejszej, jeśli mimo wszystko jest ona ciekawa. "Ruth" jest na mojej liście, więc chętnie ją przeczytam, jak będę miała okazję ;)
OdpowiedzUsuńI kwestią gustu też jest. :D
UsuńW sumie, w sumie to bym przeczytała, ale teraz tylee książek na mnie czeka, że aż... uhh, kiedy ja je wszystkie przeczytam? ;p
OdpowiedzUsuńZadaję sobie to samo pytanie. ;p
UsuńMyślę, że moglabym przeczytać, ale nie jestem pewna czy przypadnie mi do gustu ;)
OdpowiedzUsuńP.S. Dodaję do obserwowanych! :3
zaczytanablondynka.blogspot.com
Zawsze warto się przekonać. ;)
UsuńJa też lubię opisy i tamtejsze klimaty. A brak akcji jest... cudowny, jeśli tylko autorka potrafi porwać czytelnika :)
OdpowiedzUsuńOch, jak bardzo się cieszę, że są jeszcze na tym świecie osoby cieszące się z braku akcji.♥
UsuńNa razie poluję na "Północ i południe", ale i "Ruth" chętnie bym przeczytała. W ogóle jestem teraz na etapie odświeżania sobie książek (i czytania tych, których jeszcze nie poznałam) z tamtego okresu. Jakaś sentymentalna się zrobiłam;)
OdpowiedzUsuńRozumiem doskonale, bo ja też od jakiegoś już czasu sobie tak odświeżam. ;)
UsuńCzytałam, ale niezwykle dłuuuugo... Mnie mimo wszystko przydługie opisy często męczyły i lektura ciągnęła mi się przez dwa miesiące. Ale warto było, gdy patrzę na "Ruth" teraz, przypomina mi się historia biednej dziewczyny, ta jakże niesprawiedliwa końcówka, różnorodni bohaterowie i uprzedzenia co po niektórych do sieroty. Chętnie jeszcze kiedyś sięgnę po książki tej autorki i również niecierpliwie czekam na biografię Charlotte Bronte ^^
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
Mnie Ruth zajęła jakieś 5 dni tylko. :D
Usuń"Ruth" mam u siebie już od paru porządnych miesięcy, ale jakoś ciągle mi ona uciekała i w efekcie jej nawet nie zaczęłam. Mam nadzieję, że uda mi się niedługo to nadrobić. :)
OdpowiedzUsuńKoniecznie! Jak przeczytasz, to daj znać co o Ruth myślisz. ;)
UsuńNie słyszałam o tej książce. Okładka powala na kolana.
OdpowiedzUsuńRzeczywiście bardzo ładna. :>
UsuńPo XIX-wieczne klimaty nie sięgam za często, jednak będę miała ten tytuł na oku. ;)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że kiedyś po Ruth sięgniesz, może i Tobie się spodoba. ;>
UsuńO nie! Mnogość opisów kojarzy mi się z "W pustyni i w puszczy". Dlatego podziękuję. ;)
OdpowiedzUsuńWpiwp miałam jako lekturę, trochę poczytałam, ale jakoś nie mogłam przebrnąć, planuję drugie podejście. :D
Usuń