środa, 20 sierpnia 2014

O pewnej ekranizacji i pewnych ulubieńcach, czyli klasyczny przykład mojego gadania o wszystkim i o niczym...

Na tym blogu nie zamierzałam pisać o Harrym Potterze, naprawdę. Miałam kiedyś ambitny plan zrecenzowania każdej z poszczególnych części, ale doszłam do wniosku, że tak się nie da. Nie da się, bo im dalej w las, tym bardziej zachwycająco i, jak to ktoś ostatnio powiedział, coraz mniej dziecinnie, a ja po napisaniu czegoś odnośnie części pierwszej, nie potrafię już nic mądrego wyskrobać o drugiej. W każdym razie musicie mi wybaczyć moją głupią słabość i to, że nie potrafię powstrzymać palców śmigających po klawiaturze, które dzisiaj jeszcze trzymały Insygnia Śmierci i które znowu mają ochotę pogadać o Harrym, zwłaszcza, że jedna z Czytelniczek zaproponowała post o nim właśnie. Tak więc, żeby nie zanudzać Was moimi typowymi wywodami, pogadamy o ulubieńcach i o ekranizacji.

Najpierw o tej drugiej. Osobiście uważam, że w tym wypadku książki nie mają racji bytu bez filmu, a na odwrót oczywiście też. Po prostu ekranizacja i pierwowzór dopełniają się dla mnie wręcz w doskonałym stopniu, mimo, że zostały wprowadzone widoczne zmiany w fabule, powycinali wątki, skrócili, przerobili, ominęli, dodali... ale mi to nie przeszkadza. Serio. Nie denerwuję się z tego powodu, bo całość filmowa wypada za każdym razem w moich oczach tak znakomicie, że podczas seansu zawsze zamykam buzię na kłódkę i nic się nie odzywam. Pochłania mnie cały ten fantastyczny świat, każdy najdrobniejszy szczegół. I czasami myślę, że w niektórych momentach ekranizacja jest lepsza, samo pokazanie wspomnień jest doprawdy cudowne, te wszystkie efekty specjalne, aż się rozpływam. Tak, książkowa wersja jest znacznie lepiej przemyślana, ma więcej szczegółów, wyjaśnień i zawiera wszystko to, czym zawsze bije na głowę tę filmową, ale... mi i tak brakuje w niej opisów, które ja tak uwielbiam, a nie rekompensują mi ich nawet dialogi, które wypadają niezwykle naturalnie. Mówię poważnie, chociaż ich jest tam całkiem sporo, to i tak według mnie za mało, przez co bez wcześniejszego obejrzenia fragmentów filmów i przeglądania kadrów, a także oglądania zdjęć aktorów wcielających się w poszczególne postaci, nie miałabym w głowie tak cudownie odmalowanych niezwykłości Hogwartu. Ale i tak dokładnie nie wiem czy problem tkwi w tym, że brakuje mi plastycznej wyobraźni, czy w tym, że dość zdawkowe pióro Rowling jej nie pobudza. W każdym razie dla mnie nie ma innej Hermiony, Rona, czy samego Harry`ego jak tylko wyglądających i zachowujących się tak, jak aktorzy, którzy odegrali ich role.

A teraz przechodzimy do ulubieńców, pewnie od większości usłyszę jak bardzo nie lubicie tych moich, ale cóż... Oto oni.

Dracon Malfoy


O ile - w mniejszym lub większym stopniu - lubię wszystkich z cyklu o Harrym Potterze, tak najbardziej upodobałam sobie właśnie Draco. I jak w pierwszych pięciu częściach go uwielbiałam, tak w szóstce pokochałam. Bo to jedna z tych postaci w literaturze, które najchętniej chwyciłabym za rękę, po to tylko, żeby porozmawiać. Draco jest jednym z tych książkowych bohaterów, których rozumiem i którym współczuję, za którymi stoję murem. I tak, wiem, że Draco zawsze był egoistą, nienawidził Harry`ego i jego przyjaciół, zachowywał się w paskudny sposób, ale nie potrafię się na niego za to złościć. Za to pękam z bezsilnego gniewu na Harry`ego, który w Księciu Półkrwi postąpił tak, a nie inaczej, w chwili, kiedy maska Draco opada. W chwili, kiedy uświadamiamy sobie, że Draco się boi, a jego dusza nie jest doszczętnie przeżarta złem. Jedyne czego nie mogę przeboleć to to, że Rowling poświęciła mu tak mało miejsca. Stanowczo zasługuje na więcej. I przy okazji warto też zwrócić uwagę na aktora wcielającego się w filmie w tę postać, bo wypada naprawdę wspaniale, nabiera tego, czego brakuje mu w książce. Sherry ostatnio o tym pisała - klik.  

Severus Snape


To była pierwsza postać z którą się zetknęłam, a która była tak doskonale wykreowana. Z tak doskonale rozbudowanym wnętrzem i określonym charakterem. I pamiętam, że czytając po raz pierwszy Insygnia Śmierci byłam w szoku, bo jak to zazwyczaj bywa, wszystko wychodzi na koniec i w trzydziestym trzecim rozdziale poznajemy prawdziwe oblicze Severusa Z początku oczywiście wydaje się to niewiarygodne, zupełnie nierealne, myślimy, że to jakiś żart... Ale nie. To prawda. Jestem też pełna zachwytu nad tym, jak wspomnienia Snape`a zostały pokazane w ekranizacji, aż brakuje słów, wyszło wprost idealnie. A sam aktor - ja nie wyobrażam sobie innego Snape`a, jak tylko tego, no i ta jego pokerowa twarz utrzymująca się przez cały czas, chyba każdego zmylił.  
  
A Wy kogo sobie upodobaliście z serii o Chłopcu, Który Przeżył? Jak podobają Wam się ekranizacje? 

Jeśli nadal jesteś mugolem (czyli nie znasz Harry`ego Pottera), ale doszedłeś aż do tego zdania w tym poście, uwierz mi, że to najwyższy czas iść do biblioteki po pierwszą część, czyli Kamień Filozoficzny. A jeśli masz jakieś totalnie nieuzasadnione uprzedzenia to wiedz, że pozbędziesz się ich zaraz po przeczytaniu paru pierwszych stron. Albo obejrzeniu paru minut, jeśli wolisz zacząć od filmu.

PS. W najbliższym czasie możecie się spodziewać różnego rodzaju pokrewnych temu postów, bo wzięło mnie na wspominki, a do tego wskaźnik blogowej weny twórczej wynosi wielkie zero.     

55 komentarzy:

  1. Mamy podobny gust co do postaci. Draco i Snape od zawsze byli moimi faworytami. Zdecydowanie wolę takie skomplikowane i niejednoznaczne charaktery od tych nieskazitelnie dobrych :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. już ci mówiłam, że Draco to jest po prostu dobra dupa, ale tchórz. a Snape love love love forever ♥
    a seria oooo taaaak. 10/10.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie każdy tak jak ty musi od razu oceniać po wyglądzie, przecież on w tych pierwszych częściach wcale zbyt piękny nie był, dopiero potem.. ;p nie uważam żeby był tchórzem, strach jest całkowicie zrozumiały w takiej sytuacji, a zauważ że nie zdradził Pottera w 7 cz., udał że go nie poznaje.

      Usuń
  3. Moja ulubiona seria z dzieciństwa i nadal. Uwielbiam świat w Harrym Potterze i zawsze chciałam się do niego dostać :) Ekranizacje tez mi się podobają. Te pierwsze są takie familijne, magiczne, a późniejsze bardziej mroczne, poważniejsze. Super...

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadal marzę o liście z Hogwartu. :o

      Usuń
  4. Ekranizacja wszystkich części "Harry'ego" to chyba najlepsza ekranizacja w dziejach kina! (No może po "Władcy Pierścieni", aczkolwiek trudno mi porównać, bo nie dałam rady przeczytać książek). Dla mnie też nie ma innych bohaterów niż ci, których grają Daniel, Rupert, Emma i masa innych, niesamowitych aktorów! No a Snape grany przez Rickmana - mistrzostwo świata! W książkach nie lubię go tak bardzo, jak w filmach :D
    Mogłabym tak długo rozpływać się nad tą serią, ale co poradzić, skoro się na niej wręcz wychowałam :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja również uwielbiam filmowego Władcę, książkowego jeszcze nie do końca poznałam. ;p
      Zazdroszczę dzieciństwa z Harrym, ja poznałam go dopiero później, miałam jakieś idiotyczne uprzedzenia względem tej serii i nie mogłam się do niej przekonać. :<

      Usuń
  5. Draco jest moim numerem jeden i zawsze nim pozostanie. Natomiast Snape był fajny do czasu... Jego charakterek zawsze uważałam za coś nieodmiennego, wręcz idealnie pasującego do nauczyciela Harry'ego, a po wspomnieniach jakoś tak... No nie wiem, moja ekscytacja nim trochę osłabła.
    Ekranizacje są połową tej układanki, której drugą część stanowią książki. I zarówno Daniel, Rupert, Emma jak i Helena, Tom czy Alan są aktorami, którzy stworzyli coś niezwykłego i za co będę im dziękować do końca życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, zaskoczyłaś mnie trochę, szczerze mówiąc, większość przecież dopiero na koniec go pokochała. :D
      Ja także, HP zajmuje jedną z największych części mojego czytelniczego serducha. :)

      Usuń
  6. Czytam teraz naprzemiennie Starcie Królów i HP, a jestem już w Czarze Ognia *o*
    Ekranizacje, ekranizacje, ekranizacje... co do tych potterowych mam różne zdanie, bo jednak kilka z nich wypadło... słabo. Tak, powtórzę to: słabo. Ale tylko niektóre, a raczej któreś wątki, ale no już tłumaczę. Wszystkie części jakoś przeboleję, bo jak mówiłaś mają tę magię i w ogóle, ale na przykład nie lubię tego, ze Czara Ognia zaczyna się od drogi na Mistrzostwa, a nie od tego jak w ogóle Harry "wydostaje się" z domu wujostwa. Przeboleję również to, że tak wiele żartów, tekstów (a zwłaszcza te z Komnaty) Freda i Georga nie były wspomniane. Przeboleję to, że w Księciu nie było TAK bardzo pokazane, ze Harry jest z Ginny (oj, tam jeden pocałunek i wystarczy) oraz nie było złości Rona (tam jedno zdanie od Hermiony na końcu jeśli o to chodzi). To wszystko wytrzymam, bo te części maja w sobie... coś, ale nie wytrzymam z pierwszą częścią IŚ, bo chociaż książkowo było to nie było tam nic! I jak równie dobrze ktoś powiedział, mogliśmy sobie tę część odpuścić, bo w 2 były emocje, a w 1... eee ziemniak? Naprawdę. Nie wiem czemu, ale zawsze z najmniejszym entuzjazmem podchodzę do tej filmowej części, bo początek książki lubię i jak najbardziej miło mi się go czyta, tak filmu nie trawię i jakoś męczę, bo tak.
    Co do bohaterów... Sev skradł moje serce i w ogóle też mnie to zaskoczyło, a jego wspomnienia w filmie są po prostu PIĘKNIE UKAZANE, PIĘKNIE, NIE TAK PIĘKNIE JAK W KSIĄŻCE, SĄ CUDOWNE!
    A z Draco jakoś nigdy się nie lubiliśmy aż tak, ale nie pamiętam abym go znienawidziła. Był w pewien sposób pomijany przeze mnie.
    I Ty uważasz, że gadasz o wszystkim i o niczym, a ja to co! Ten komentarz to jeden wielki chaos, ale notka wspaniała *o* I przepraszam za jakiś błąd czy coś, ale ekranizacje daaaawno oglądałam, więc może mi się coś myli z książkami czy coś.
    Buźka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam w wakacje powtórzyłam tylko Zakon, Księcia i Insygnia, no i maraton filmowy był. ;)
      Związkowi Harry`ego i Ginny według mnie poświęcili wystarczająco miejsca w ekranizacji, w książce przecież też Rowling na ten temat zbyt dużo nie napisała, nawet powiedziałabym że za mało i zbyt oględnie. eee... obydwie części filmowe IŚ kocham, chociaż tę pierwszą troszkę mniej. Brakuje mi w ksiązce tego klimatu, co ma właśnie film... a te zmiany jakoś mi nie przeszkadzają, serio, nawet cieszę się że w Czarze opuścili ten wątek "wydostania się".. :)
      I tutaj mogę się w końcu z Tobą całkowicie zgodzić. Zawsze z zachwytem oglądam te wspomnienia, nie moge się na nie wprost napatrzeć. :D
      Nic Ci się nie myli, za długi komentarz dziękuję, ja tam takie lubię, bo ogólnie dyskutować uwielbiam. ;d
      Całusy. ;*

      Usuń
  7. Z ogromną przyjemnością przeczytałam ten post ;) HP uwielbiam, od niego zaczęła się cała moja miłość do książek i nie rozumiem, JAK MOŻNA nie przeczytać choć jednego tomu ;)
    A Draco też bardzo lubię, współczułam mu i do końca liczyłam na jego przemianę. Moją ulubienicą jest też Luna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ta moja paplanina jednak się spodobała. :D
      Och, można, większośc moich kolezanek ma pewne uprzedzenia względem tej serii i nijak nie mogę ich namówić, aby spróbowały. Chociaż przyjaciółkę udało mi się namówić do obejrzenia ze mną Kamienia, który jej się jednak spodobał. :D
      Oo, Lunę też bardzo lubię, aczkolwiek ta filmowa bardziej do mnie przemawia. ;>.

      Usuń
  8. Severus Snape - dla mnie postać zdecydowanie numer jeden :) No i oczywiście sam Alan Rickman, który wciela się w jego rolę :)
    Post przeczytałam z wielkim uśmiechem na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam ten cykl, jest przegenialny, już miliard razy widziałam filmy, ale i tak zawsze je oglądam jeszcze raz <3 Pierwszą część chyba z 3 albo więcej razy czytałam, a cały cykl 2 ;d Za Draco nigdy nie przepadałam, nie wiem w sumie, co ludzie w nim takiego widzą. To zdecydowanie nie ten typ czarnych charakterów, które uwielbiam, dla mnie to taki stereotypowy wróg szkolny, który gdy przychodzi co do czego, okazuje się po prostu słaby ;d No, ale Severusa uwielbiam! Taka genialna, złożona postać, tyle niepewności do samego końca, no, cudowna! <3 Kocham też Syriusza i mi serce pęka, kiedy w piątej części... Dobra, nie spoileruję :D I Rona, i Hermionę też bardzo lubię. Harry'ego mniej, ale ja tak mam, że rzadko główna postać jest moją ulubioną ;d Ogólnie naprawdę wiele bohaterów u Rowling zyskało moją sympatię i dużo by było wymieniać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Ostatnio leciały na TVN-ie, wiec skorzystałam z okazji i najadłam się podczas oglądania toffi. <3
      No właśnie mi się na początku też tak wydawało, a potem czytałam dalej, oglądałam dalej i w końcu w Księciu Tom nadał postaci Draco coś, czego nie dała mu Rowling, że zaczełam mu aż tak bardzo współczuć. A to u mnie rzadkość. ;p
      Syriusz... do mnie niestety jakoś nie przemówił, zabrakło mi czegoś w nim.. nie potrafię się do końca do niego przekonać...
      Harry jest mi trochę obojętny, szczerze mówiąc, za to Hermionę i Rona bardzo lubię. :D

      Usuń
  10. Muszę w końcu dokończyć książkową wersję Harry'ego, za mną dopiero cztery części ^^ Filmy uwielbiam i przepraszam, ale są lepsze od powieści Rowling (znaczy tych, które udało mi się już przeczytać). Moim zdaniem. Brak opisów, tak jak powiedziałaś, może mi nie przeszkadzał, bo w końcu to książka dla młodych czytelników, ale z dialogami nie mogę się zgodzić. Są niezwykle sztuczne, nienaturalne i głupawe. Trójka głównych bohaterów jest tak niesamowicie irytująca, że aż brakuje mi słów. Wydzierają się, kiedy im się żywnie podoba, każdy wypowiada się w ten sam sposób. Rowling doczepiła im etykietki, są baaardzo schematyczni, a ja... bardzo tego nie lubię. Co innego w filmie, gdzie są po prostu boscy! Wszyscy! Hermiona jest sympatyczna w ten swój dziwny sposób, inteligentna i niesamowicie ambitna. Ron może nie świeci mądrością, ale jest szczery i zabawny. Snape to również jedna z moich ulubionych postaci, podobnie jak Draco, którego pokochałam w szóstej części :)) Och, zapomniałabym o... Bellatrix, ona była przecież genialna! Uwielbiam! No, Sam-Wiesz-Kto może nie da się lubić, ale był także postacią dość... ciekawą :P Nie można go tutaj pomijać, w końcu był najważniejszym bohaterem.
    Muuszę dokończyć wersję papierową, choć tak jak mówiłam, nie jestem nią zachwycona. Rowling nie potrafi opisywać, dialogi (tutaj widzę nasze zdanie jest zupełnie odmienne...) są sztuczne. Ale jedno trzeba przyznać - ta seria jest niesamowicie przyjemna, wciągająca i lekka ^^
    Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, nie przepraszaj, bo rozumiem, bo sama często dochodzę do tego wniosku, bo przecież filmy wywołują we mnie emocje których brakuje własnie przy ksiązce, chociaż staram się tego nie dostrzegać... ale cóż. No tutaj się z tobą nie moge zgodzić, bo jak dla mnie to ci bohaterzy są własnie pełni szarości. :D
      A myślałam, ze tylko ja tak lubię Bellatrix, byłam pewna, ze coś jest ze mną nie tak.. no ale dobrze, ze jesteśmy przynajmniej we dwie teraz. :D A Sam-Wiesz-Kto ma w sobie coś ... nie wiem jak to ująć, ale coś w sobie ma. :D
      p.c.

      Usuń
  11. Nie wiem czy w ogóle w moim przypadku jest sens pisania cokolwiek o tej serii, gdyż moja opinia jakoś szczególnie nie różni się od reszty. Ja mimo wszystko uwielbiam ekranizacje, zwłaszcza "Czarę Ognia". Nie lubię ludzi, którzy nie potrafią się określić czy lubią to, czy nie lubią, a ja sama teraz mam problem, gdyż nie wiem kto jest moim ulubionym bohaterem z serii. Aż teraz zechciałam wrócić do Harrego i chyba po skończeniu "Pani Bovary" to zrobię :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie filmowymi faworytami są zdecydowanie Książę i Insygnia, chociaż Czarą tez się zachwycam. :D
      Na Harry`ego zawsze jest czas i pora, no i wraz z kolejnym czytaniem ta seria jest jeszcze bardziej cudowna. :)

      Usuń
  12. Ja ostatnio zaczęłam sobie odświeżać filmy ;) Planuję też skompletować wszystkie części HP w tych nowych okładkach i wkrótce je sobie wszystkie przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam i tak obstaję za tymi starymi, mają w sobie jakiś urok, którego brakuje tamtym. ;p

      Usuń
  13. Jeśli chodzi o ekranizacje książek, to Harry Potter z całą pewnością jest w czołówce. Moim zdaniem to jedne z najlepszych ekranizacji jakie obejrzałam :) A co do twoich ulubieńców, nie będę się kłócić, że nie lubię tych postaci, bo tak po prostu nie jest :) Wybrałaś bardzo skomplikowane postacie, które ja po zastanowieniu wybrałabym także ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgodzę się z Tobą w 100% - film nie istnieje bez książek, a i wszystkie książki idealnie uzupełniają ekranizację. Kocham HP i tyle!:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Już kilka razy zabierałam się do zrecenzowania którejś z części Harry'ego Pottera, ale jakoś mi to nie wychodziło. ;)
    Filmy i książki w tym przypadku rzeczywiście świetnie się dopełniają. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że czytając, mimowolnie stają mi przed oczami aktorzy grający poszczególne role (a tak swoją drogą trzeba przyznać, że zostali naprawdę świetnie dobrani). No i jednak nie ma to jak zobaczyć Hogwart na własne oczy, zamiast tworzyć w głowie jedynie mglisty obraz tego miejsca.
    Hm... jak tak sobie teraz myślę, to chyba nie poświęcałam Malfoyowi zbyt wiele uwagi. Z kolei prawdziwe oblicze Snape'a naprawdę mnie zaskoczyło. A ulubieńcy? Hm... no to pewnie Syriusz. ;3
    Po tych wspominkach aż nabrałam ochoty na film. A może nawet na książkę. Tylko którą by tu część wybrać... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, u mnie to samo, czytam książkę i widzę aktorów oraz całą filmową scenerię. :d
      Oo, Syriusz... kiedyś lubiłam go bardziej, a potem z nieznanych mi powodów moje uczucia względem niego stały się o wiele chłodniejsze...
      Najlepiej brać się za pierwszą część. :D

      Usuń
  16. *River piszczy, można sobie wyobrażać*
    Uwielbiam Harry'ego Pottera, bo to praktycznie całe moje dzieciństwo. Nie mam innych ulubionych serii prócz Opowieści z Narnii i właśnie Harry'ego, Może nie byłoby tak, gdyby nie to, że mam starszego brata, który mnie wciągnął w Rowling, kiedy chodziłam jeszcze do przedszkola, a że umiałam już czytać, to nie było problemu z poznaniem tej historii. I zaczęło się totalne wariactwo - lataliśmy z kijkami z bratem i rzucaliśmy zaklęcia, a w zerówce poznałam K., która była tak samo zauroczona, więc bawiłyśmy się we dwie. Czasami dochodziła jeszcze jedna koleżanka, która zawsze była Ginny. K. była Hermioną, a ja Harrym i Ronem, bo jako jedyna nie miałam problemu, by być chłopakiem :D (a, i gdy jeszcze byłam wielkości średniej szafki, miałam bliskie z nią spotkanie i dorobiłam się blizny na czole).
    Teraz już nie mam tak emocjonalnego stosunku do całej serii i mogę wymienić całe mnóstwo książek, które są dla mnie ważniejsze i mi bliższe, ale co jakiś czas wracam do Harry'ego. Jakieś dwa miesiące temu czytałam drugą część w oryginale, potem już po polsku trzecią, ale najczęściej wracam do Zakonu Feniksa, bo TO. JEST. TAKIE. DOSKONAŁE. Kocham tę część miłością absolutną, kocham bliźniaków, kocham to, że jest tam dużo wspomnień i sporo wzmianek o Huncwotach (a ja łaknę wszystkiego o Huncwotach i marzę, by Rowling napisała o nich kiedyś osobną książkę).
    Za Draco nie przepadam, choć przyznaję, że to bardzo dobrze napisana i interesująca postać. Snape'a darzę sympatią, choć nie uwielbiam. Może dlatego, że ja zawsze wolę tych prawych i szlachetnych, a Sev przez pierwsze części był przecież tym złym nauczycielem, utrapieniem z tłustymi włosami. Choć Syriusz w sumie też idealny nie jest, ale ja go tak bardzo kocham <3 I Lupin <3 I Rona kocham, również tego filmowego, bo filmowy Syriusz i filmowy Lupin mi kompletnie nie podchodzą, miałam zupełnie inne wyobrażenie o nich.
    W ogóle nie jestem taką fanką ekranizacji jak ty, moim zdaniem nie są najlepsze, choć rzeczywiście mają w sobie dużo magii, a obsada aktorska jest w większości doskonała. Nienawidzę filmowego Zakonu, bo mi książkę popsuli. Ale Czara i Książę rzeczywiście są fajne, wątki obyczajowe wspaniale wyszły i są przezabawne. I w Czarze mogłam fangirlować Tennanta :D

    Czekam na kolejne posty i mam nadzieję, że mój komentarz nie jest tak monstrualny i bezsensowny, jak się wydaje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, no właśnie, zazdroszczę strasznie takiego cudownego dzieciństwa z Harrym. Mnie to ominęło i teraz przeżywam tę całą fascynację. ;P Mała Kinga uparła się, że tego paskudztwa czytała ani oglądała nie bedzie, ale to raczej dlatego, ze chciałam każdemu zrobić na przekór. ;D
      doskonale wiem o co chodzi, bo sama HP uwielbiam, ale nie tak, aby książki z tego cyklu były moimi najukochańszymi, bo spotkałam tyle o wiele ładniej napisanych, a za piórem Rowling tak niespecjalnie przepadam, nie obraziłabym się gdyby tę historię ujęła w innych słowach, ale też pozostaje wątpliwość czy miałaby w sobie wtedy tyle magii. ;>
      Oo, Zakon mnie wkurzał miejscami, bo tam była Cho, a ja jej tak nie znoszę, że na każdą o niej wzmiankę podnosi mi się ciśnienie.. xd Ale co do reszty to nie mam zastrzeżeń, bo bardzo lubię, chociaż u mnie faworytami zdecydowanie są Książę i Insygnia. :D Wątek Huncwotów też mnie niezwykle zainteresował, ale obraziłabym się na Rowling gdyby postanowiła napisac o nich osobną ksiązkę, uważam to za całkowicie niepotrzebne i wiem, ze tego rodzaju dodatki zazwyczaj nie wypalają. ;p
      U mnie na odwrót właśnie, ci prawi i szlachetnie mnie tylko denerwują i irytują :s u mnie wygrywa zdecydowanie ten Syriusz filmowy, za książkowym nie przepadam. :>
      Wczoraj w końcu do mnie dotarło, ze rzeczywiście wolę filmy, ale masz rację - Zakon jest popsuty, mogli się bardziej postarać. W tym wypadku też się zawiodłam.
      Oczywiście, że nie, ja tam uwielbiam jak ktoś mi takie komentarze jak Ty dodaje. :)))

      Usuń
  17. Wszystkie książki i wszystkie książki o Harrym uwielbiam, kocham Snape'a, a w twoich faworytach zabrakło mi przede wszystkim Syriusza i Zgredka :) Mnie również trudno byłoby zrecenzować Harry'ego, bo... jak tu recenzować coś, co wszyscy tak doskonale znają? Po prostu się nie da. Nawet chyba nie ma osób, którym można by tę serię polecić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie książki i wszystkie filmy, oczywiście ;) Drobny błąd :)

      Usuń
    2. Zgredka lubię, strasznie miły skrzat. :D Co do Syriusza to mam mieszane uczucia, wole tego filmowego zdecydowanie. :)

      Usuń
  18. Harry Potter to mój numer 1! :)
    Ja uwielbiam Syriusza, Szalonookiego i Snape'a ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo się cieszę, że jednak zdecydowałaś się napisać o Harry'm Potterze, bo jest to myślę... seria bardzo, bardzo ważna dla wielu osób, w tym mnie ^^ Nie wyobrażam sobie, jak ponure i szare byłoby moje życie bez tej sagi. :o I jakkolwiek ostatnio autorka by mnie nie denerwowała swoimi wypowiedziami, to naprawdę... wiele jej zawdzięczam, dlatego nie sądzę, by kiedyś znalazła się seria książkowa, która na tyle zmieniłaby moje życie, na ile zrobił to właśnie Harry Potter. ;)
    Odnośnie uzupełniania się książek i filmów z tej sagi - zgadzam się. Bezsprzecznie. ;)
    Jeśli zaś chodzi o moich ulubieńców - po pierwsze - dziękuję za wspomnienie mojej notki. Kurczę. :D Czuję się taka... zauważona ^^ No, ale. Uwielbiam całą trójcę głównych bohaterów, ale do Draco, Neville'a, Ginny i Luny też pałam ogromną zażyłością. No i bliźniaki Weasley... i SYRIUSZ <3 I Lupin... Jest cały zastęp moich ulubieńców i w gruncie rzeczy, nie potrafiłabym ograniczyć tej liczby do dwóch czy jednego ^^
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co autorka ostatnio mówiła, bo nie wiem, ja jestem taka odcięta od świata. Hahaha. :D Ale może to i lepiej, skoro Rowling Cię zdenerwowała.
      Wszystkie wymienione przez Ciebie postaci tez uwielbiam, no może z Syriuszem sprawa jest dosc skomplikowana, tego książkowego jakoś nie lubię, ale filmowy jak najbardziej do mnie trafia. :)

      Usuń
    2. Uch. Po pierwsze, autorka ma zamiar wydać serię w Anglii jeszcze raz, tym razem przeznaczoną dla młodszych, czyli bez tylu śmierci i okrucieństw. Plotki głoszą, że jacyś tam bohaterowie przeżyją i w ogóle... wszystko się porypie. :/
      Na dodatek, pani Rowling, ośmieliła się powiedzieć, że gdyby TERAZ pisała serię HP, to Harry byłby nie z Ginny, a z Hermioną. No we mnie po prostu aż krew się wzburzyła jak to usłyszałam. :/ Coś się z tą kobietą dzieje niedobrego...

      Usuń
    3. O rany, jak ona tak zrobi to zrobi naprawdę głupio. Aż szkoda gadać, jeśli to prawda. O.o
      Ja tam myślałam od początku że Harry będzie z Hermioną, a tu taka niespodzianka.. O wiele lepiej wygląda jak się przyjaźnią, bo do Hermiony pasuje Ron. :D

      Usuń
  20. Też najbardziej lubię chyba właśnie Draco :-) Całą serię bardzo miło wspominam, dobrze, że jednak o niej napisałaś. Ekranizacje też mi się podobały, choć naturalnie daleko im do literackiego pierwowzoru. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawie piszesz i widać, że naprawdę kochasz i książki, i ekranizacje, lecz ja nadal nie czuję potrzeby zapoznawania się z tą serią :D Może i tracę wiele, ale po prostu mnie do tego nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba Ci tego nie wybaczę... Nie no, żartuję. :D Ale uważam, że warto spróbować i przekonać się czy i Ciebie Harry zachwyci, naprawdę. Moja mama przeczytała go dość niedawno (dwa razy!) i twierdziła uparcie, że jej się nie podobało, a gdy ja chcę obejrzeć którąś ekranizację, to zawsze mam towarzystwo. :D

      Usuń
  22. Ja podobnie jak Ty ukochałam sobie Snape'a :) Jest dokładnie tak jak napisałaś - to bardzo perfekcyjnie wykreowana postać. Czasem zastanawiam się... o kim bardziej był cały cykl, bo momentami była bardziej o Snapie niż o Harrym. Niemniej - uwielbiam wszystko, co ma związek z tymi książkami i jestem totalnym potteromaniakiem :) Wcale Ci się nie dziwę, że oprzeć się nie możesz, by nie wracać do tego tematu. To po prostu silniejsze, rozumiem to w 100% :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, Rowling doskonale rozbudowała większość wątków, tak że akcja nie skupia się tylko i wyłącznie na Harrym. :)

      Usuń
  23. Harrego kocham. Zarówno filmy (zaczęłam od nich swoją przygodę z HP), jak i książki, na równi. Zgadzam się w 100%, że są swoim wspaniałym uzupełnieniem. Jeśli chodzi o bohaterów to niewielu było takich, których nie lubiłam. Nawet do tych złych żywiłam jakieś ciepłe uczucia. Ich charaktery w jakiś sposób do mnie przemawiały, co pewnie też jest zasługą autorki. O ile Draca nie darzyłam wielką sympatią (chociaż nie mogłam Rowling wybaczyć, że tak małostkowo potraktowała tę postać) to zawsze wiedziałam, że Snape nie jest zwykłym, niezadbanym nauczycielem eliksirów. Bardzo mnie rozwiązanie jego wątku przy zakończeniu serii ucieszyło.
    Czekam na więcej postów z serii wspomnień ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także, tyle, że zaczęłam od Insygniów i niewiele rozumiałam. xd
      No i tutaj też się zgodzę, nawet taki Tom Riddle ma coś w sobie ciekawego. :>
      Na pewno się pojawią w bliżej nieokreślonej przyszłości, a przynajmniej taką mam nadzieję. :D

      Usuń
  24. Malfoy, Snape, Syriusz i Wójek Władek(czyli Voldemort) to jest ekipa!
    Na stos z Potterem! Znaczy z postacią nie z filmem czy książka :)
    Co tu więcej pisać? Kocham zarówno serię jak i jej ekranizację. Choć nie rozumiem kilka posunięć Rowling...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, za głównym bohaterem też jakoś nieszczególnie przepadam, jest mi raczej obojętny, chociaż obserwowanie wydarzeń z jego punktu widzenia wcale złe nie jest. :D
      A mogę wiedzieć o jakie posunięcia chodzi? ;>

      Usuń
  25. Na przykład uśmiercenia Syriusza zamiast Pana Weasley'a, jak to z początku planowała...

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam "Harry'ego Pottera" i to się chyba już nigdy nie zmieni. Książki z tej serii będę miło wspominać nawet gdy będę staruszka ledwo trzymającą swoją laskę :) W wieku ośmiu lat zachwyciłam się Hogwartem, Ulicą Pokątną, Hogsmeade i całym tym magicznym światem i ten czar trwa do dziś - co roku odświeżam sobie tę serię.
    Ekranizacje nie są dla mnie lepsze od książek, ale wspólnie się dopełniają. Cenię te filmy za piękne przedstawienie całego świata stworzonego przez Rowling, dobrze dobranych do postaci aktorów, znakomitą muzykę i po prostu za tę magię i ten klimat. Poza nimi uwielbiam tylko ekranizacje wszystkich części "Władcy Pierścieni", które naprawdę książkom dorównują. Ale zboczyłam strasznie z tematu ;) Generalnie, ekranizacje HP naprawdę lubię i oglądam co jakiś czas, zwłaszcza Insygnia ( dwie części ) i pierwsze trzy filmy - czyli te części, które najlepiej, przynajmniej jak dla mnie zrobiono.
    Bohaterów ulubionych mam bardzo wielu. Z pewnością są to Hermiona, Luna, Ginny, bliźniacy, Hagrid, Neville czy profesor McGonnagall. Draco też uwielbiam, podobnie jak ty :) Podobały mi się niektóre jego odzywki do Złotego Trio, no i jego nietuzinkowy, nie do końca skażony złem charakter. A jego postać w filmie to już w ogóle - nie dość, że jest Malfoyem to jeszcze jest przystojny ( no może poza dwoma pierwszymi filmami ) ;) A Severusa też cenię, z pewnością jest niejednoznaczną postacią, która mimo popełnionych niegdyś błędów stara się je odpłacić. Pamiętam, że w rozdziale "Opowieść Księcia", gdy okazało się, że wiadomo co, to byłam bardzo wzruszona i szacunek do Snape'a pozostał. I jeszcze miałam i mam nadal słabość do Tom a Riddle'a, on był taki intrygujący i inteligentny. Harry'ego też lubię, całkiem dobrze prowadził nas po całej historii. O postaciach to już się chyba wystarczająco długo napisałam, ale taką już mam naturę.
    Notka bardzo mi się podobała, jest taka przemyślana, staranna, ciekawie napisana.
    Pozdrawiam ciepło


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo, tyle że mnie Harry zachwycił znacznie później, od tamtej pory w każde wakacje czytam sobie którąś z części cyklu, albo czasami kilka części. :D
      Władca Pierścieni - lubię strasznie w wersji filmowej, jak i książkowej, chociaż w obydwu przypadkach tak nie do końca znam, bo albo nie mieli w bibliotece Powrotu króla, albo podczas oglądania zawsze coś wypadało, więc film obejrzałam tak tylko po łebkach. No nic, planuję wrócić w przyszłości i poznać dokładnie od góry do dołu. :P
      Ja najczęściej włączam sobie Insygnia i Księcia, bo to moje ulubione części także i jako ksiazki. :)) Natomiast za Kamieniem Filozoficznym najmniej przepadam, może dlatego, ze pierwszą część przeczytałam jako ostatnią. :DD
      A myślałam, że tylko ja lubię Toma Riddla i że to takie dziwne ;p
      Dziękuję. :)
      Pozdrawiam i wysyłam uśmiechy! :) :) :)

      Usuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!