wtorek, 12 sierpnia 2014

Przypominam sobie swoje pierwsze książki...

Marzenka P. nominowała mnie dzisiaj do bardzo ciekawej zabawy, jaką jest My first book. Raz jeszcze ślicznie dziękuję za zaproszenie. :)

***

Pierwsza lektura
Jedyna lektura jaką pamiętam i jaką przeczytałam z klas 1-3 to Dzieci z Bullerbyn.

Pierwsza książka, którą pokochałam
Eee... (wstyd!), ale dobra... więc to był... no, Zmierzch. Teraz nawet tej sagi nie lubię, ubolewam strasznie, bo mogłam trafić na coś znacznie lepszego, co zostałoby w mojej pamięci, jako bardzo miłe wspomnienie, a tak tylko zastanawiam się, co ja w tym chłamie widziałam! No, ale wiecie, świat się zmienia, ludzie i gusta też się zmieniają. Jednak dobrze, że wtedy ta książka tak mnie za serducho chwyciła, bo dzięki temu zapałałam tak ogromną miłością do literatury. 

Pierwsza książka, którą znienawidziłam 
 Zdecydowanie Naznaczona

Pierwsza książka, którą sama kupiłam 
Ach! Harry Potter i Kamień Filozoficzny! To był bardzo niespodziewany zakup, byłam z ciocią w antykwariacie i wyszperałam ten pierwszy tom Harry`ego (z zagiętą stroną), a że chciałam wtedy już skompletować całą serię, bo byłam nią bardzo zafascynowana, a miałam przy sobie jakieś drobne - kupiłam. 

Pierwsza książka, którą pożyczyłam 
Z biblioteki? Zaćmienie. Tak, zaczęłam czytać sagę Meyer od trzeciego tomu. 
Od kogoś? Nie pamiętam, bądź takiej nie było. 
Komuś? To chyba była Gwiazd naszych wina, którą nadal wciskam znajomym w ręce.
    
Pierwsza książka, którą sprzedałam 
Piękne istoty powędrowały do koleżanki. 

Pierwsza książka, którą zrecenzowałam 
Hm, w Magicznym Zakątku była to Duma i uprzedzenie (nie potrafię się teraz zmusić do przeczytania tej "recenzji", bo wiem, że byłabym załamana), a w Filiżance z miętą jest to Anna Karenina

Pierwsza nieskończona książka
Och, jak teraz o tym pomyślę to... było ich naprawdę sporo, aż trudno sobie przypomnieć, która była pierwsza...

Pierwsza książka, która doprowadziła mnie do łez
Oczywiście Gwiazd naszych wina! Przepłakałam pół nocy i to zdecydowanie jedna z najpiękniejszych czytelniczych chwil mojego życia.

Pierwsza książka, której ekranizację obejrzałam 


Harry Potter i Insygnia Śmierci. Tak, dobrze czytacie. Zaczęłam od filmu, i to od ekranizacji finału, ale jakoś niespecjalnie przejęłam się spoilerami (ogólnie ja do większości spoilerów nic nie mam, ale o tym może napiszę oddzielny post, chcecie?), bo gdyby nie one, to nie przeczytałabym Komnaty Tajemnic (zaczęłam czytać serię Rowling od drugiej części, bo w bibliotece nie mieli pierwszej, ktoś był na tyle wredny, że wypożyczył i nie oddał).

Pierwsza seria, którą przeczytałam
 I znowu Zmierzch.

Pierwsza książką, która pamiętam z dzieciństwa
 Pomijając te najróżniejsze bajeczki i wierszyki, były to Dzieci z Bullerbyn.

Pierwsza książka, na której wydanie czekałam 
Było bardzo wiele takich książek, ale najbardziej wryło mi się w pamięć oczekiwanie na Papierowe miasta, po zobaczeniu ich zapowiedzi na zakładce, która była dołączona do Gwiazd naszych wina
 
Pierwsza książka, do której świata chciałabym się przenieść
Ach, Harry oczywiście! Hogwart! Jej, to dopiero szkoła! (To tak w skrócie, bo o książkach Rowling mogłabym pisać i pisać, a nie chcę Was zanudzać.)

Pierwsza książka, która spowodowała, że zakochałam się w czytaniu 
Tak, zgadliście, to Zmierzch. Pamiętam, że mama chodziła przerażona, bo wpatrywałam się w tę książkę jak w obraz, bo do tamtego momentu, kiedy impulsywnie wypożyczyłam powieść Meyer z biblioteki, powtarzałam, że tylko idioci czytają, potem się zamknęłam.      

***

Do zabawy nominuję wszystkich chętnych! Naprawdę, śmiało! Jeśli nie braliście w tej zabawie udziału, a macie na to ochotę - zapraszam. :)

34 komentarze:

  1. Co do znienawidzonej zgadzam się w 100%!!
    Mimo, że skończyłam Naznaczoną (cudem!) będzie to najgorsza książka mojego życia.

    http://thousand-magic-lifes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mogę się pochwalić dotarciem do czwartego tomu, ale to jeszcze większa masakra. ;)
      Na bloga chętnie zajrzę. :)

      Usuń
  2. Odnośnie "Zmierzchu" nie bój nic. Nie tylko u ciebie wielkie wrażenie kiedyś wywarł. :) Mnie też się swego czasu podobał, a teraz jakkolwiek bym nie umiała przez niego przebrnąć, to darzę go ogromnym sentymentem. :)
    Odnośnie Harry'ego... Wiadomo, że Hogwart to najlepsze miejsce dla czarodziejów <3 Tylko mugole nie chcieliby się tam przenieść. :)
    A jeśli chodzi o "Gwiazd naszych wina" to mnie niestety nie wgniotło w fotel. Ba! O ile myślałam i spodziewałam, że będę płakać, a w duchu na to liczyłam... nic z tego. Przeczytałam dwa pierwsze rozdziały, przewidziałam dosłownie wszystko i koniec. :( Nie umiałam się wczuć w lekturę. :( Przykre. :(
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, racja, sentyment zawsze pozostaje, i też już nie potrafiłabym przeczytać teraz tej sagi. :)
      Ahahaha, tu też nic dodać, nic ująć. <3
      Oo, wiesz, GNW czytałam bardzo dawno temu po raz pierwszy, jakoś od razu po tym jak została wydana w Polsce i to było przed założeniem bloga i gdy miałam za sobą ledwie kilka książek, więc nie dziwię się, że tak mnie poruszyła. Za drugim czytaniem tylko się oczy zaszkliły, bo sobie to wszystko przypomniałam. Ogólnie to ta ksiązka jest w dziwny sposób dla mnie strasznie ważna, chociaż uważam, że parę rzeczy mógł w niej Green poprawić. :)

      Usuń
  3. Świetna zabawa :D
    A co do "Zmierzchu" to ja nadal tą książkę dobrze wspominam, swego czasu bardzo mi się podobała i takie już wrażenie po niej mi zostało :)
    Harrego oczywiście uwielbiam, GNW - świetna, Dzieci z Bullerbyn też wspominam bardzo dobrze, a "Naznaczona" to jakaś porażka, pierwszy tom był znośny, ale reszta...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zapraszam do udziału. :D
      Ja Zmierzch darzę jedynie przeogromnym sentymentem. :)
      Wysyłam uśmiechy. :) :)

      Usuń
  4. Miłość do Zmierzchu to żaden wstyd! Ja do dziś mam sagę na półce, darzę ją wielkim sentymentem i zawsze tak będzie, dzięki niej po długiej przerwie od nowa pokochałam czytanie. Nie trzeba się wstydzić dawnych uniesień, one kształtują nas jako człowieka, a wiadomo że gust się zmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja do dzisiaj się zastanawiam dlaczego, skoro byłam tak zmierzchem zauroczona, nie kupiłam go sobie. ;p No właśnie, ten sentyment zawsze pozostaje. :)
      Och, ładnie napisane to ostatnie zdanie, wezmę sobie do serca. ;)

      Usuń
  5. U mnie "Harry Potter" będzie pojawiał się w co drugiej odpowiedzi :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nieśmiertelny Harry Potter! <3. Kurde, niezła zabawa, ale niestety nie mam na nią w tym momencie czasu -.-. Muszę w końcu skompletować HP <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie odświeżam sobie Księcia Półkrwi. :>

      Usuń
  7. Moją pierwszą lekturą chyba też były właśnie "Dzieci z Bullerbyn". Pamiętam, że nawet nie traktowałam jej jako lekturę, bo mi się strasznie podobała :)

    "Pierwsza książka, do której świata chciałabym się przenieść - Howart!"
    Tak samo jak i ja! Zawsze marzyłam o liście z Hogwartu.. :)

    pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się ostatnio zastanawiałam czy nie przeczytać Dzieci znowu i chyba tak zrobię, jak tylko je sobie gdzieś nabędę. :D

      Usuń
  8. Ja najpierw pokochałam serię o Harrym, potem przyszedł Zmierzch. Tak, tak, byłam potwornie zauroczona i właściwie do tej pory mam do niego sentyment. Niech hejterzy mówią co chcą, wtedy spędziłam z tą serią wiele dobrych chwil i choć z perspektywy czasu widzę ilość niedociągnięć i niedopracowanie to i tak nie jestem na ,,nie". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie hejterzy, jak dla mnie to oni troszkę przesadzają, wiadomo, że Zmierzch to nie jest literatura wysokich lotów, no ale...

      Usuń
  9. Ja też uwielbiałam Zmierzch ;) Pamiętam, że pierwszy tom czytałam normalnie w wersji papierowej, a kolejne dorwałam gdzieś w Internecie, gdy ukazało się pierwsze polskie tłumaczenie jeszcze z błędami, siedziałam po nocach i czytałam, bo nie mogłam się doczekać aż poznam całość. Taak... Teraz już nie czuję nic względem tej historii - media, filmy itp mi ją obrzydziły :(
    A co do tych spojlerów - napisz! Jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Doskonale powiedziane! Gdyby nie ten cały szał i to, że Zmierzch z Internetu aż się wylewa, i te ekranizacje i w ogóle, to myślę, że Zmierzch w mojej pamięci pozostałby jako ciepłe wspomnienie. :<
      A czytanie pierwszych tłumaczeń z błędami znam także, już niejednokrotnie miałam takie przypadki. ;)
      Jak tylko znajdę chwilkę, ostatnio jestem jakaś zabiegana. :>

      Usuń
  10. Z moich pierwszych lektur pamiętam głównie "Tego obcego". Pamiętam, że kiedyś koleżanka opowiadała mi swoje wrażenia ze "Zmierzchu" i też byłam ciekawa tej serii, jednak ostatecznie nigdy jej nie przeczytałam.
    Post o spojlerach? Czemu nie. Z resztą nie miałabym też nic przeciwko poczytaniu czegoś więcej o Harrym Potterze. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego obcego przeczytałam, bo musiałam dodatkowo na jakiś konkurs, ale opłaciło się, bo zajęłam drugie miejsce. ;)
      O Harrym chciałam już dawno napisać, ale nie wiedziałam czy to w sumie ma sens, ale skoro proponujesz. Hm.. jak przeczytam jeszcze raz Insygnia (bo powtarzam sobie całą serię, a jestem przy Księciu) to zobaczę, może coś wyskrobię. :))))

      Usuń
  11. Ajć, muszę Ci się do czegoś przyznać. A mianowicie kompletnie nie zwróciłem uwagi na Twoje przeniesienie. Czekam tu i czekam na jakiś komunikat o nowym poście z "Magicznego Zakątku", a tu się okazuje, że ty już dawno przeprowadziłaś się na "Filiżankę".
    Wstyd i żena kompletna, noale zostało jeszcze trochę wakacyjnego czasu, to postaram się co nieco nadrobić :).
    Ja na swoim koncie też mam "Zmierzch", a z nim chyba każdy musiał zaliczyć literackie faux pas. Pamiętam, że przy pisaniu recki byłem baaaardzo wyrozumiały - teraz, kiedy to mój pełen sarkazmu język się rozwinął, a palce nie krępują się przy pisaniu głupot - nie byłbym taki ugodowy. #no cóż.
    "Dzieci z Bullerbyn" to jedna z tych lektur, których nie da się zapomnieć.
    Nie dziwię się, że znienawidziłaś "Naznaczoną" (zresztą, dziwię się, że ta potworkowa seria nadal rośnie - ktoś już dawno powinien zamknąć te autorki za grafomanię).
    "Harry Potter" to świetny wybór, jesli chodzi o swoje pierwsze przygody z czytaniem - ja chyba właśnie od niego zaczynałem. Pamiętam, że z zaciśniętym gardłem czytałem "Insygnia Śmierci" - był tam ten moment, kiedy Harry przywołuje zmarłych bliskich kamieniem...
    "Gwiazd naszych winę" poleca mi każdy, kto ją przeczytał - być może w końcu się skuszę...
    Pozdrawiam serdecznie!
    Gnom
    [czytanki-gnoma]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, bez przesady, nie Ty jeden, ale super, że jednak do Filiżanki dotarłeś. Bardzo mnie to cieszy. :) :)
      Tak na początku jest, ja również kiedyś zawyżałam ocenę (nieświadomie), a teraz łapię się za głowę i zastanawiam się, jakim cudem tak wysoko oceniłam daną książkę. Wiadomo, z czasem człowiek staje się coraz bardziej wymagający. :D
      Ahahaha, doskonale ujęte, tylko lasy na tym cierpią. :<
      GNW - hm, możesz spróbować, aczkolwiek od razu uprzedzam, że ja tam się na męskich gustach literackich nie znam. xd Chociaż widziałam, ze jakiś chłopak dał tej książce 10, więc może i Tobie się jednak spodoba. :)
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  12. Tak sobie myślę i myślę o tej całej sadze "Zmierzch" i wcale nie uważam, że to książka dno. Jednak kiedyś coś było w tej historii, że nas zauroczyła, prawda? I I mimo, że nie przeczytałam "Zaćmienia", bo nie umiałam przez niego przebrnąć, to i tak mam pewien sentyment do tych książek. A film do dziś bardzo lubię, za jego niepowtarzalny klimat i muzykę. I nawet za całą historię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, na pewno, u mnie też przeważa raczej ogromny względem niej sentyment. :) Hm.. film, ja miło wspominam tylko ekranizację pierwszej części, reszta jakoś już do mnie nie trafiła, przynajmniej nie tak jak książki w tamtym czasie. Wiesz, w ogóle to jestem zdania, że gdyby nie ten cały szum, multum hejterów (którzy przesadzają moim zdaniem) i wiele plotek na temat aktorów głównych ról, ta historia by mi aż tak nie zbrzydła. :<

      Usuń
  13. Hehehhe.. ''Zmierzchem'' pobiłam swój czytelniczy rekord, co zresztą pisałam u siebie przy okazji tej zabawy, bo dałam radę przeczytać 2 strony ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnaś przeczytać całość, mogłabyś sprawiedliwie ocenić. :D

      Usuń
  14. Wszyscy się na ten "Zmierzch" uparli, że to tandeta itd. Ale przecież kiedyś to był HIT!!! Wilkołaki i wampiry - tego wcześniej nie było. Nie mam pojęcia, dlaczego się tego wstydzisz ^^ Z tego co zasłyszałam od mojej siostry (a prawie zawsze mamy podobne zdanie), to ta powieść jest nawet ciekawa. Wciągająca, lekka, choć odrobinę głupawa. Przeczytała prawie całą serię :P
    Fajnie (przepraszam za to fajnie z góry), że wzięłaś udział w zabawie ^^
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było, Pamiętniki wampirów były przecież napisane o wiele wcześniej niż Zmierzch. Chyba. :D Hm, wstydzę się, bo teraz mi ta historia straszliwie obrzydła, przez te filmy, plotki o aktorach, cały szum i zamieszanie i jakkolwiek chciałabym darzyć Zmierzch ciepłymi uczuciami, tak nie potrafię..
      oj tam, ja słowa "fajnie" używam bardzo często. ;p
      p.c.

      Usuń
  15. Powiem Ci, że nie spodziewałabym się, że przygodę z literaturą zaczęłaś właśnie od "Zmierzchu", ale skoro tak, to może jednak dobrze, że się Meyer z tym swoim Edwardem wychyliła, bo dzięki temu jesteś tu z nami! :D Ja osobiście "Zmierzch" uważam za książkę kompletnie przeciętną. Ma wieeele wad, ale nie jest aż tak beznadziejny, żeby się czytać nie dało. Przeczytałam cały cykl i w sumie nie żałuję ;)
    Swoją drogą, ja się do tej zabawy nie nadaję, bo w ogóle swoich pierwszych książek nie pamiętam, mówię poważnie :D A i rzeczywiście "Pamiętniki..." były podobno przed "Zmierzchem", tylko chyba serial później powstał, dlatego ludzie myślą, że na odwrót było.

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aa, Edward to była moja pierwsza literacka miłość. Kiedyś, teraz się wydaje, że to tak dawno było. xd
      Pewnie dlatego, a nawiasem mówiąc to oglądałam ostatnio kilka odcinków tych Pamiętników ale jakoś nie bardzo mnie zaciekawiły, chociaz zdecydowanie lepsze niż ksiazka, bo przez drugą częśc cyklu żadnymi siłami przebrnąć nie mogłam. :D
      p.c.

      Usuń
  16. Zabawa naprawdę fajna i z miłą chęcią do niej dołączę :)
    U mnie też była fascynacja Zmierzchem - przez koleżankę. Nigdy nie zapomnę kłótni kontra drużyną Edwarda a drużyną Jacoba. Co to były za czasy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na post na Twojej stronie. :D
      Ahaha, w której drużynie byłaś? Ja wolałam kiedyś Edwarda. ;p

      Usuń
  17. Nie możesz żałować swoich pierwszych książek... może gdybyś nie natrafiła wtedy na Zmierzch nigdy byś nie polubiła czytania, kto wie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie na pewno by tak było, więc się z tego spotkania Zmierzchu jednak cieszę. :D

      Usuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!