sobota, 4 października 2014

W świecie złożonym z halucynacji, co jest prawdą?

Jeśli następnym razem będę miała ochotę na jakąkolwiek książkę przeznaczoną dla nastolatek - niech ktoś mnie walnie kijem w łeb, najlepiej mocno, bardzo proszę, byleby to nie był zamach łokciem... Chodzi mi po prostu o to, żebym nie spodziewała się cudów i powieści nad wyraz zajmującej z piękną i odpowiednio wyważoną nastoletnią miłością, gdzie wszystko dzieje się w normalnym świecie, a tych dwoje to takie tylko - "odchyły od normy". 


Zdziwił mnie i jednocześnie przeraził fakt, że postacie drugoplanowe mogą być aż tak boleśnie jednowymiarowe, a te główne schematyczne. Poważnie, to był szok. Noah to taki drugi Jace z Darów Anioła. Z tym, że tego drugiego jakoś polubiłam, a Noaha w ogóle, okazał się chłopakiem bez wyrazu, sypiącym tekstami, które już mi kompletnie w takich młodzieżówkach zbrzydły i zmieniającym się nagle pod wpływem swojej nowej wielkiej miłości - Mary. A ona? Na początku wydawała się inna, taka dziewczyna z charakterem, a potem, gdy Noah zaczął zwracać na nią uwagę, zaczęła się rozpuszczać. Został się taki wrak postaci, którą kiedyś była. 

Michelle Hodkin nie ma zbyt wyszukanego warsztatu, jedynie dość ograniczoną liczbę słów w rękawie, a to na krótką metę jest dobre, owszem, ale ja z natury od książek wymagam i oczekuję dużej dawki ładunku emocjonalnego, albo chociaż dobrze opisanej historii z przemyślaną fabułą. A Hodkin zrobić nie potrafi ani jednego, ani drugiego. Gdzieś tam pojawia się zalążek doskonałego pomysłu na poprowadzenie akcji, ale znika i czytelnik ma wrażenie, że nawet sama autorka nie wie o co w jej powieści chodzi. 

Trafiło się kilka sytuacji, co do których nie mogłam się zdecydować - śmiać się czy płakać? A może jedno i drugie? Z kartek wycieka bowiem tak wyraźny absurd i śmieszność sytuacji, które przecież stanowiły fikcyjną normalność. W takich momentach naprawdę zaczęłam się zastanawiać, czy większość postaci nie uciekła czasem z psychiatryka. 


Dziwi mnie, że Mara Dyer. Tajemnica zbiera aż tak wysokie noty, bo ja mogłabym określić ją najwyżej mianem "znośnej". W Marze ulokowane jest mnóstwo potencjału, absurdu, nielogiczności i braku płynności, jednak mam nadzieję, że kolejne dwa tomy okażą się znacznie lepsze i bardziej zasługujące na uwagę, niż pierwszy. Tu wcale nie chodzi o to, że czytam takie młodzieżówki, żeby się później nad nimi pastwić. Ja po prostu nadal wierzę, że trafię na jakąś perełkę, bo takie przecież są i myślałam, że i Marę Dyer uda mi się zaliczyć do takiego grona.

A dzisiaj próbowałam przekonać się jeszcze, że Mara jest dobrą książką. Widzicie co ten marketing robi z człowiekiem, ten trailer, okładki i sesja zdjęciowa. Postarali się, ale co z tego, skoro najważniejsza część, czyli zawartość, legła w gruzach...

39 komentarzy:

  1. Przyznam, że zaskoczyła mnie Twoja ocena tej książki. Do tej pory spotykałam się z pozytywnymi z tego, co kojarzę. No cóż, muszę się sama przekonać, po której stronie stoję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dużo w sieci jest pozytywnych recenzji Mary, ale z tego, co się orientuję, Abigail bardzo na nią narzekała (zwłaszcza na twitterze). Nie czuję się na siłach, żeby sięgnąć po tę książkę, szczególnie odrzuca mnie Twoja recenzja ://

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trafiłam tylko na dwie dość negatywne recenzje, reszta to same pozytywy. ;>

      Usuń
  3. nie przeczytałabym choćby mi dopłacili:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, a czytałam kilka pozytywnych recenzji i już się zachęcona poczułam, bo psychodelia, tajemnica, halucynacje i w ogóle, a tu taka niespodzianka :c Swoją drogą to Ty naprawdę masz z tymi młodzieżówkami jakiegoś strasznego pecha, bo co jedna, to gorsza xd Mam nadzieję, że w końcu znajdziesz coś, co Cię choć trochę zadowoli, na pewno istnieją jeszcze dobrzy pisarze dla młodzieży ;d
    A co do Mary... Sama nie wiem, bo jednak ciągle mam w głowie ten klimat, który może mi się spodobać, ale z drugiej strony nie chcę kolejnej dziewczyny, która z początku zapowiada się dobrze, a potem pod wpływem chłopaka, oczywiście, zmienia się w kretynkę, bo stracę wiarę w ludzi :/ Za książką latać nie będę, ale jak mi wpadnie w ręce, to pewnie spróbuję ;d
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahaha, racja, jednak dobrze, że chociaż takie Delirium się trafiło i teraz tę książkę męczyła będę po raz czwarty. xd Oj, na pewno, tylko takich trzeba ze świecą szukać, w każdym razie, gdybyś na takiego trafiła to daj znać. Polecę do pierwszej najbliższej księgarni. ;)
      Oo, ten klimat, utworzyłam sobie w głowie taki cudowny, mroczny i tajemniczy po obejrzeniu trailera 3747565 razy, a potem to wszystko prysło...
      p.c. :)))

      Usuń
  5. Ja jakoś nigdy nie przepadłam za powieściami młodzieżowymi, więc na pewno nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja od dawna omijam takie książki szerooookiem łukiem. Nie ciągnie mnie do nich, a po Tatuażu z lilią podchodzę do nich jeszcze bardziej sceptycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tatuażu z lilią nie czytałam i nie mam zamiaru . :D

      Usuń
  7. Ja czasem po młodzieżówki sięgnąć lubię, ale powoli zaczynam dostrzegać wszystkie ich wady i przewidywalną akcję. Po tę książkę może sięgnę, może nie - i w tym i w tym przypadku niewiele stracę.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja kiedyś w rekordowym tempie pochłaniałam takie nastolatkowe opowiastki, a potem .. jakoś tak, zbrzydły mi? Wszystkie zlały się w jedną całość? ;C

      Usuń
  8. Chyba nie słyszałam o tej książce. Ja tam już się nawet nie dziwię jeśli moja ocena jest całkiem odmienna niż reszty czytelników. I wysokie noty to nie jest na pewno to co mnie przyciąga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie mimo wszystko przyciągają takie wysokie oceny, marketing działa na biednego czytelnika. ;x

      Usuń
  9. Coś jest ze mną nie tak, że trafiałam tylko na negatywne recenzje, bądź po prostu słowa, które na pewno nie zachęcały do przeczytania? Nie byłam zdziwiona Twoją recenzją, a Ty pewnie nie będziesz zdziwiona gdy powiem: nie, to książka nie dla mnie, odpuszczam sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mając bardzo podobnie zdanie na temat współczesnych książek dla młodzieży, coś czuję, że moja recenzja tej książki także należeć będzie do tych negatywnych. Niemniej sama zamierzam się przekonać - mam najwidoczniej jakieś skłonności masochistyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej przekonać się na własnej skórze. ;)

      Usuń
  11. Bardzo się boję tej pozycji. Coś mnie do niej ciągnie, ale nie ufam tej całej reklamie. Twoja recenzja to jedna z niewielu tych negatywnych, a nawet wspominających o minusach, a co za tym idzie, dla mnie najwięcej mi mówiących. Znając życie pewnie w końcu ta książka trafi w moje ręce, nie zamierzam oczekiwać po niej cudów, wiec może będzie chociaż znośna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko mam nadzieję, że książka jednak Ci się choć trochę spodoba. :)

      Usuń
  12. Rzadko sięgam po młodzieżówki, po prostu za często mnie rozczarowują. Staram się nie wymagać od nich zbyt wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także się staram, ale jednak ten wewnętrzny głos przedrzeźniający bohaterów książkowych jest zbyt głośny... :D

      Usuń
  13. Jako że do tej pory natrafiałam na same pozytywne słowa o tej książce, to jestem nieco zaskoczona. Może się jeszcze kiedyś na nią zdecyduję, ale wolę przeczekać tę pierwszą falę zachwytów. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Powiem Ci, że porządnie mnie zaskoczyłaś. Nie spodziewałam się takiej recenzji ;)
    Mnie do "Mary Dyer" ciągnie niesamowicie, a po Twojej recenzji jeszcze bardziej :) Takie tam zboczenie- inni krytykują, a ja dalej chcę przeczytać :P
    pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahhaha, w takim razie przeczytaj jak najszybciej, bo cię Mara będzie prześladowała dopóki jej nie poznasz. :D

      Usuń
  15. Myślę, że po prostu za dużo od tej pozycji wymagałaś ;) To jest powieść dla nastolatek, do tego jest to debiut, więc nie ma co liczyć na arcydzieło. Dla mnie to była jedna z najlepszych książek młodzieżowych, mroczna, wciągająca, z ciekawym pomysłem (może poza zakończeniem).
    Bogatego słownictwa i zaawansowanych rozwiązań fabularnych można oczekiwać od Austen, albo Kinga, a nie od debiutantki, w dodatku "interpretowanej" przez tłumacza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę starałam się podejść do niej z dystansem, tyle, że i ten dystans opadł po paru rozdziałach. ;<
      To, ze ksiązka jest debiutem nie wyklucza tego, ze nie będzie arcydziełem. Już niejednokrotnie miałam do czynienia z debiutami, które były wręcz idealne, uważam, ze w tym wypadku Hodkin mogła postarać się bardziej, Mara wydaje się być pisana na kolanie. :>
      Czy ja wiem.. Austen jest w gruncie rzeczy dość schematyczna, jej wszystkie powieści to tylko romanse, a styl... on też nie wbija w fotel, jest dobry, ale zawsze mógłby być lepszy. A King? Czytałam jedną jego książkę i stylu nie polubiłam ani trochę, dla mnie był jakiś taki... ciężki, i zbyt dużo wulgaryzmów...
      Hm, nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym "interpretowaniem" xd
      A w kwestii młodzieżówek jeszcze - dla mnie wystarczy, aby pisarz posługiwał się stylem, który przypadnie mi do gustu... i wtedy nawet najbardziej schematyczna historia będzie najpiękniejszą na świecie. :D Najlepszy dowód to Delirium Lauren Oliver. <3

      Usuń
    2. Z interpretowaniem chodzi mi o to, że tłumaczenie nie zawsze jest idealnym odzwierciedleniem stylu autora. Czytałam wiele opinii, że tu było tak samo. A Delirium nie czytałam, muszę to zrobić, skoro dla Ciebie to coś nadzwyczajnego ;)

      Usuń
  16. Kurczę, sprawiłaś, że jeszcze bardziej mam się ochotę przekonać, co takiego jest w tej książce. Bardzo mnie ciekawi, może to dlatego, że jest mnóstwo szumu wokół niej, zbiera sporo pozytywnych notowań - choć parę razy przekonałam się, że to, co podoba się wszystkim, niekoniecznie jest dobre dla mnie, to jednak wiele razy dołączyłam do tych wszystkich. Mam nadzieję, że w odróżnieniu od Ciebie spodoba mi się ta książka, nie lubię zawodów po przeczytaniu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, więc trzymam kciuki. :D :D :D

      Usuń
  17. Ło! Zdecydowanie nasze zdania się od siebie różnią. :D Again!
    W każdym razie, książka została napisana trzy lata temu - trzeba to wziąć pod uwagę. Nie możesz, nie możesz, NIE MOŻESZ popełniać tak karygodnego błędu i czegoś od młodzieżówek wymagać! NIE MOŻESZ. Bo wtedy NA PEWNO się zawiedziesz. Ja już jakiś czas temu nauczyłam się mieć inną skalę oceniania i perspektywy dla młodzieżówek i to się świetnie sprawdza, bo większość tytułów albo mi się podoba, albo mnie nie razi w oczy, albo wzbudzają moje uwielbienie! :D
    Także mam nadzieję, że kiedyś trafisz na jakąś perełkę :)
    Pozdrawiam!
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahaha, i dobrze w sumie, bo byłoby nudno,. ;)
      Ej, MOGĘ wymagać, bo każdy przecież od jakiejś ksiązki czegoś oczekuję. Ty na przykłąd nauczyłać się od młodzieżówek wymagać tylko przyjemnej lektury (przypuszczam, nie wiem jak jest) i przez to przymykasz oczy na minusy, ale ja gdy widzę jak fatalnym stylem posługuje się autorka to .. no. Taki dotyk Julii na przykład, niby naiwna historia, ale Mafi ma tak piękne pióro że ja się po prostu rozpływam gdy czytam jej książki i to mi wynagradza wszystkie minusy które dostrzegam. ;) Ja po prostu wymagam od autorów młodzieżowych ładnego stylu i wtedy będzie pięknie. :>
      p.c.

      Usuń
  18. Jakiś czas temu powiedziałam paranormalom stanowcze NIE i będę się tego trzymać. Tam nie ma noc, kompletnie nic wartościowego, ciekawego, czy oryginalnego. Nic wartego uwagi. Nic, co mogłoby mnie zaskoczyć. Teraz młodzieżówki tego typu tylko mnie męczą i nie są nawet dobrą lekturą na odprężenie. Nudzą. Są monotonne. I najczęściej identyczne. Nieeee...
    Po tą książkę też nie mam zamiaru sięgać. Po tylu rozczarowaniach sraciłam nadzieję ^^
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też próbowałam mówić NIE, ale coś w takich postanowieniach nie daję rady wytrwać. Jednak reklama robi swoje. ;>

      Usuń
  19. Rzeczywiście cudna ta cała otoczka, ale chyba sobie daruję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że i tak nie byłabyś zachwycona. ;)

      Usuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!