czwartek, 15 stycznia 2015

dwa różne światy i jedna prawdziwa miłość

Idealna chemia wcale nie jest taka idealna na jaką wygląda. To w rzeczywistości zderzenie się dwóch różnych światów, dwóch odmiennych osobowości, to też chwila, kiedy dwoje ludzi z zupełnie różnych części miasta patrzy sobie w oczy i nie potrafi jednoznacznie stwierdzić jakie są ich uczucia. Chemia nie jest tu tylko przedmiotem szkolnym, jest też fascynacją, wzajemnym poznawaniem siebie, jakimiś iskierkami igrającymi w powietrzu.

Historia Aleksa i Brittany jest w niektórych momentach naiwna, zbyt przesiąkniętą nastoletnią miłością, w której nie mam miejsca na kompromisy czy chociażby kawałek zdrowego rozsądku. Ale jest w tym coś pięknego, bo przecież chyba każda z nas chciałaby przeżyć taką miłość na zawsze, trwającą do końca, ze szczęśliwym zakończeniem. Miłość, której trudno postawić pierwsze kroki. Miłość cierpiącą, uczącą się, a przede wszystkim - trwająca mimo rozłąki.

Styl Simone Elkeles jest prosty, czasami miałam ochotę rzucić książką, bo wiecie jak bardzo lubię malownicze przedstawienie miejsca wydarzeń i sylwetek bohaterów, a tutaj mamy nakreślone to dość pobieżnie i niezbyt szczegółowo. Aż załamywałam ręce, bo gdyby autorka poświęciła opisom więcej uwagi - powieść zdecydowanie wskoczyłaby o poziom wyżej i czytałoby się o wiele przyjemniej, a brak dokładniejszej scenerii tylko mnie raził i drażnił. Niestety nawet dialogi czasami kłuły nierealnością po oczach, wydawały się pełne patosu oraz sztuczności.

Tak, styl to najgorsze, co w sobie ma Idealna chemia, reszta wypada świetnie. Mamy ciekawą, choć szablonową fabułę. Ale ciekawą! Troszeczkę przewidywalną, ale w sposób, który absolutnie nie przeszkadza, jedynie dodaje smaku. Bo czy opowieść o niegrzecznym chłopaku i pilnej uczennicy nie jest ciekawa w każdym wydaniu? Nieważne, jak bardzo jest to już przegadany i wyświechtany motyw - i tak ma w sobie to cudowne "coś", które na nowo wnosi do takich historyjek dawną świetność.

Idealna chemia to książka, jakiej szukałam, potrzebowałam i oczekiwałam. Chciałam opowieści o nierealniej miłości nastolatków, która zakończy się wręcz bajkowo. I dostałam ją, wiec jestem zadowolona. Ale nie będę polecała, bo to typowa lektura na jeden raz, która zabiera nas do innego świata, a potem wręcz wypluwa do teraźniejszości.  

***

Jak już pewnie zauważyliście - postanowiłam wprowadzić na bloga system komentarzy Disqus. Mam nadzieję, że ci wszyscy, którzy do tej pory byli jemu sceptyczni jakoś go u mnie zaakceptują i zostaną żeby komentować. ;) W ostatnim czasie bardzo dużo korzystam z Disqusa na innych stronach i zauważyłam bardzo wiele plusów, zwłaszcza do dyskusji nadaje się on idealnie.