piątek, 13 lutego 2015

35XXXV

Mam wrażenie, że zamęczam Was tylko muzyką w Filiżance, w końcu to blog teoretycznie o książkach, a ja tu wypisuję moje emocjonalne bzdury na temat piosenek, których słucham. No, ale... trudno, mam nadzieję, że mimo wszystko ode mnie nie uciekniecie. :) Nie moja wina, że moi znajomi mają zupełnie inny gust muzyczny niż ja, głównie słyszę od nich o disco polo albo o muzyce, którą w myślach nazywam "odgłosami, jakie wydaje pralka" (a remiksy to już w szczególności mnie drażnią). W każdym razie zapraszam na kolejny post w stylu: One ok rock wydało 11 lutego tego roku nową płytę 35XXXV, a Kinga musi się pozachwycać. Znowu.  

Pewnie nawet o nich nie słyszeliście, prawda? W końcu kogo w Polsce interesowałby jakiś japoński zespół rockowy (dobrze, że większa część tekstów jest jednak po angielsku, uff)? Do zapoznania się z twórczością tej grupy zachęciła mnie jedna z Alienek, która ma bardzo podobny gust do mojego. Na pierwszy ogień poszedł oczywiście zachwycający Liar, ale dalej już nie było tak kolorowo. Zdarzały się piosenki zbyt... mocne, a potem zbyt delikatne, zawsze coś mi przeszkadzało. Aż do momentu, kiedy zobaczyłam teledysk do Cry out i... po prostu się zakochałam. I pomyślałam: Okay, ta nowa płyta to będzie totalna miazga.


Lista utworów:
1. 3xxxv5 2. Take me to the top 3. Cry out 4. Suddenly 5. Mighty Long Fall 6. Heartache 7. Memories 8. Decision 9. Paper Planes (ft. Kellin Quinn) 10. Good Goodbye 11. One by One 12. Stuck in the Middle 13. Fight the Night 

So this is heartache? 


Mimo mojego zapewne przesadnego uwielbienia względem Cry out, zdecydowanym faworytem pozostaje Heartache. Piosenka, która ma w sobie coś nadnaturalnego, hipnotyzującego, szalenie ujmującego. Heartache mnie uspokaja, otula magią, czaruje... to taki piękny utwór, naprawdę. Dopiero tutaj doceniłam głos Taki, wcześniej jakoś zawsze mi się zacierał w pamięci, teraz stał się taki charakterystyczny, żywy i miły dla uszu. Chciałabym cofnąć czas, żeby znowu usłyszeć Heartache po raz pierwszy.

Pozwólcie, że teraz już daruję sobie słowa, po prostu posłuchajcie...


Dobija mnie fakt, że u nas niemożliwością jest nabycie któregokolwiek albumu One ok rock, ale chyba będę musiała się z tym po prostu pogodzić. Mam wrażenie jakbym przez krążek 35XXXV przeszukała calutki Internet, tak więc, jeśli spodobały Wam się zamieszczone wyżej utwory - zachęcam do poszukiwań. Zdecydowanie warto rozejrzeć się za Suddenly, Good Goodbye, Memories, Stuck in the Middle, One by One czy Fight the Night. Pozostałe dwa to niestety moim zdaniem taka... "łupanka", ani miłe dla ucha, ani dla serca, zdecydowany niewypał.