piątek, 8 stycznia 2016

Mimo, że nasza miłość stała się brzydka, i tak było warto dla tych pełnych piękna chwil...


Są różne rodzaje miłości. Jest miłość rodzicielska. Miłość przyjacielska. Miłość braterska. Miłość nieodwzajemniona. I w końcu miłość odwzajemniona... taka miłość, która sprawia, że w jednej chwili wznosimy się wysoko do nieba, osiągając pełnię naszego szczęścia, świat wydaje się wręcz niesamowity przez tę jedną jedyną osobę, którą bez wahania określamy naszą definicją wszystkiego. Ale co jeśli coś pęka? Coś sprawia, że wszystkie szczeble do nieba, które zostały zbudowane, ulegają zniszczeniu, a upadek powoduje niemalże fizyczny ból. Co jeśli nasza piękna miłość w jednej chwili staje się brzydka?

Czy jeśli byłaby taka możliwość, skorzystałbyś z szansy wymazania wszystkiego, co się wydarzyło? Tracąc nie tylko wspomnienie ogromnego, przytłaczającego cierpienia, ale także wszystkie chwile wypełniające serce nieopisaną radością? Te, które wtedy sprawiały, że świat stawał do góry nogami, twoje serce ulegało nagłej awarii, puls gwałtownie przyśpieszał, a ty nie byłeś w stanie racjonalnie myśleć? 

On nie chce miłości, a ona nie ma czasu na miłość.
Więc pozostaje im tylko seks. 
Ten układ może funkcjonować tak długo, jak Tate będzie przestrzegała zasad narzuconych jej przez Milesa:
Nigdy
nie pytaj 
o przeszłość i
nie oczekuj
przyszłości.


Nigdy nawet nie przeszło mi przez myśl, że Colleen Hoover mogłaby napisać tak piękną historię, jaką zdecydowanie jest Ugly love. Nie zrozumcie mnie źle, oczywiście zawsze doceniałam i podobały mi się napisane przez nią powieści, które do tej pory udało mi się poznać, ale ta jest inna, przynajmniej ja odbieram ją zupełnie inaczej niż tamte.

Od samego początku z Ugly love wypływają emocje, ta książka jest jak przypływ, najpierw spokojny, a potem w miarę podnoszenia się poziomu wody, napięcie się zwiększa, a każda strona przepełnia się uczuciami i emocjami bohaterów. 

Obydwoje myślą, że się kontrolują.
Obydwoje wiedzą, że kiedyś to wszystko dobiegnie końca.
Obydwoje ranią się nawzajem, raniąc jednocześnie samych siebie.
Miłość staje się brzydka.

Znaczenie ma każde spojrzenie, każdy gest, najmniejszy ruch, a oni obydwoje czujnie się obserwują. Ale czy któreś będzie w stanie pierwsze przerwać ciszę, która w końcu zaczyna przeszkadzać? 
Ciszę, która krzyczy, która wprowadza chaos, która nie zna odpowiedzi na pytania, której nie wypada pytać?


Kocham słowa w tej książce. Każde z nich. Po kolei. One wszystkie są tak idealnie dopasowane, przedstawiające bohaterów, których czytelnik zaczyna rozumieć. Przedstawiające bohaterów, z którymi czytelnik zaczyna się utożsamiać. Albo nie z nimi konkretnie, tylko z ich postrzeganiem świata, z uczuciami, z jakimi mierzą się każdego dnia. To sprawia, że wydają się oni tacy ludzcy, nie jakieś wymyślone papierowe zabawki, ale osoby z krwi i kości. Miles to jedna z najcudowniejszych postaci męskich w literaturze z jakimi się spotkałam, w sumie to on jest kwintesencją całej opowieści. Wszystkie jego myśli... miałam w pewnym momencie wrażenie, jakbym czytała o sobie, chodzi o to, że on bał się czegoś, czego ja także się boję. Przedstawia historię, gdzie idylla zostaje opleciona przez nienawiść i gniew na samego siebie, cierpienie i ból wypełniające środek serca. A obrazy namalowane przez jedynie litery, przewijają się, przeplatając przeszłość z teraźniejszością i pytając, czy jest nadzieja na osiągnięcie przyszłości. To cudowne, jak Colleen Hoover posługuje się zwykłymi słowami, jak potrafi stawiać niewidzialne znaki zapytania i takie same wykrzykniki.


I Ugly love daje taką cholerną nadzieję. Nadzieję, że życie nie kończy się na jednej osobie. Że są momenty, dla których warto żyć, a one wynagrodzą brzydką miłość, mogą nawet przywrócić następnemu uczuciu równie jasny blask jak miało poprzednie. Daje dowód, że złamane serce i tamto pozostawione pod drzwiami da się z powrotem odzyskać, bo to serce przecież, ono musi kochać. 

Jedyną wadą jaką mogę znaleźć, jest prawdziwość tej historii. Fakt, że miłość przychodzi nagle, bez uprzedzenia, a my sami nie mamy wpływu na to, kiedy jedno spojrzenie zadziała jak kluczyk do otworzenia naszego serca. Tylko jaki odcień piękna zostanie tam umieszczony? 

Polska premiera z tego, co słyszałam, jest zaplanowana na luty tego roku, więc gorąco zachęcam do udania się do księgarni po własny egzemplarz. Wiem, że nic konkretnego w powyższym tekście nie napisałam, ale po prostu nie potrafię. 


Byliście kiedyś zakochani? 
Bez znaczenia jakiej odpowiedzi udzielicie, uważam, że i tak powinniście przeczytać tę książkę.
Bo jest piękna. Cholernie strasznie obezwładniająco piękna. 
I rozgrzewa serca. 
Do czerwoności. 

21 komentarzy:

  1. Świetna recenzja, naprawdę.
    Czuć, że pochodzi prosto z serca.
    Co do książki, czuję, że nie będę mogła się jej oprzeć ;_;
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za te piękne słowa!
    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję że ciebie Ugly love także oczaruje ;)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  2. To już druga recenzja tej książki, jaką mam dziś przyjemność czytać i kolejna równie genialna. Tyle emocji w samej recenzji, a co dopiero w książce. Gdy już dopadnę "Ugly love" i zapoznam się z jego treścią, czuję, że nie pozostanie po mnie nic, że nie będę w stanie żyć przez kilka dni, gdyż powieść zawładnie moimi myślami :) Hoover ♥
    Pozdrawiam ciepło ^^
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. ogromnie sie ciesze ze w takim razie udalo mi sie przekazac w tekscie choc czastke emocji jakie wywoluje ugly love . mam nadzieje ze tak jak mowisz ksiazka zawladnie twoimi myslami i cie w sobie rozkocha ;)

      Usuń
  3. Ojej, jakoś nie przekonują mnie książki z tego gatunku, ale tyle osób chwali tę autorkę, że już sama nie wiem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle ze najlepiej przekonac sie na wlasnej skórze ;)

      Usuń
  4. Przeczytałabym, ale trochę się obawiam, bo już od dłuższego czasu książki z tego gatunku kompletnie mi nie podchodzą. Wciąż mam na przykład do skończenia "Piękną katastrofę" i po prostu nie mogę, nie chce mi się. Jeśli jednak uznam, że coś się w tej kwestii zmieniło, na pewno będę miała na uwadze "Ugly love". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piekna katastrofe bardzo chciałbym przeczytac ale jakos mi z nia nie po drodze... Ale z Tego co czytam to ugly love jest raczej w troszke innym klimacie ;)

      Usuń
  5. Nie byłam do tej powieści przekonana, ale teraz zmieniłam zdanie :) Chyba dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W ogóle nie mogę się przekonać do takich książek. Może dlatego, że wątki miłosne są dla mnie mało istotne w książkach? Jednak Twoja recenzja potrafi wpłynąć na emocje i bardzo możliwe, że rozejrzę się za tą pozycją w bibliotece. :)
    Pozdrawiam,
    Geek of books&serials&films

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aa ja wlasnie na wątki milosne zwracam bardzo duza uwage uwielbima romanse ;p
      Coz mam nadzieje ze jesli kiedys ugly love wpadnie w twoje rece to powiesc mimo romansu na pierwszym planie przypadnie ci do gustu ;)

      Usuń
  7. Jejku, tak pięknie to napisałaś, że mnie samej jest wstyd za moją recenzję.
    Ugly love... To najlepsza książka Hoover, najpiękniejsza i najżywsza historia jaką przeczytałam (z tego gatunku). Nie wiem, ja po prostu nie wiem, jak wytrzymam do polskiej premiery i wreszcie będę mogła przeczytać oficjalne tłumaczenie.

    www.wachajac-ksiazki.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po premierze w PL tez ugly love na pewno kupie zeby bylo na polce na specjalnym miejscu. W sumie juz dawno kupilabym anglojęzyczna wersje ktora czytalam(ebook) ale nawet nie wiem skad i jak zamowic a co dopiero za ile xd

      Usuń
  8. O nieee, to nie w moim guście. ^.^ Kiedyś miałam zamiar zabrać się za jakąś powieść Hoover (myślałam nad "Maybe someday"), ale w końcu zrezygnowałam. Ta książka wydaje mi się taka, taka... nieprzyjemna. I ten okropny tytuł! Odpycha mnie od tej powieści niemiłosiernie, nawet po Twojej recenzji i stwierdzeniu, że to piękna historia. Mam do ciebie za to dwa pytanka: 1) Czy gify znalazłaś gdzieś w otchłani internetu, czy są w jakiś sposób związane z "Ugly love"? 2) Czytałaś książkę w oryginale?! Jeśli tak, to podziwiam. ;)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maybe someday tez jest ladne strasznie mi sie podobalo ale ciebie nie namawiam bo wiem ze to ksiazki raczej nie w twoich klimatach ;)
      1) gify pochodza z trailera ekranizacji ugly love
      2) yep. jestem z siebie dumna :] troche sie podszkolilam z angielskiego w ostatnim czasie ;) no i myslalam ze ugly love bedzie mi szlo bardzo opornie w koncu to juz nie krotka ksiazeczka po ang albo zwykly tekst, ale bylo zupelnie na odwrot musle ze juz powoli przelamuje te bariere "myslenia" po polsku podczas czytania po angielsku :D
      Pozdrawiam rownie cieplo!

      Usuń
  9. Czytam wszystko pani Hoover jak leci, więc i tej książce na pewno się nie oprę, ale... jej, Twoja recenzja jest taka piękna. Widać, że lektura dostarczyła Ci naprawdę dużo emocji i już nie mogę się doczekać, aż Ugly love wpadnie w moje ręce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje ślicznie ! :) ja takze obiecalam sobie ze przeczytam wszystko co bedzie opatrzone nazwiskiem hoover ;p

      Usuń
  10. Już po prostu nie mogę doczekać się aby ktoś wydał tę książkę! Wiem na pewno, że spodoba mi się!

    OdpowiedzUsuń
  11. W Ugly Love jest coś magicznego, miłość Milesa i jego emocjonalne poturbowanie podziałają na czytelniczki dotąd nie przekonane do twórczości Hoover, ta książka jest zupełnia inna. Może dlatego, że dotyczy dorosłych ludzi?
    Piękny tekst napisałaś, wcale nie uważam, żeby nie było w nim nic konkretnego - są emocje :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!