środa, 10 lutego 2016

"Heather zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech. Poczuła zapach Paniki. Zapach lata."

Panika.

Gra tocząca się przez całe lato
Udział w niej mogą brać tylko uczniowie ostatniej klasy. Nieważne, czy twój osobisty świat właśnie się rozpadł, bo liczy się tylko ona. Dostałeś dyplom na zakończenie roku szkolnego? Możesz pokazać na co cię stać. Wziąć udział w grze. 
Wystarczy, że zaliczysz Skok.
Wszystko utrzymywane jest w ścisłej tajemnicy. Nikt nie wie, kim są sędziowie. Jakie konkurencje przygotowali. Czy w następnej z nich komuś nie stanie się krzywda. 
Zawodnicy bywają kapryśni.
To nie jest zwykła gra. 

"[Heather] miała wrażenie, że jednocześnie toczyły się jakieś inne gry, którymi rządziły tajne reguły i sojusze, a ona była w nich tylko pionkiem."


Jeśli spodziewasz się kolejnej marnej kopii Igrzysk śmierci, mogę z ręką na sercu zapewnić - nie ten adres. Lauren Oliver pisząc Panikę przełamała schematy i zamiast obsadzić tę historię w nieokreślonej przyszłości, zdecydowała się na teraźniejszość. Żadnych udziwnień, zjawisk paranormalnych czy nadmiernie rozwiniętej technologii informacyjnej. Dostajemy opowieść o bohaterach, których życie mogłoby toczyć się dosłownie obok nas samych.

W tytułową grę zdają się wliczać nie tylko konkurencje, ale też zwykła, wydawałoby się, szara codzienność. Na wszystko nie mają wpływu jedynie siła, szybkość i zręczność, jak się spodziewałam przed rozpoczęciem lektury, ale wypadki z przeszłości, zranione uczucia, wszelkiego rodzaju sojusze i niepohamowana wola walki, nie tyle o nagrodę, co o świadomość samej wygranej. I zemsta, nadzieja, gniew i niepewność przewijają się tutaj, dopełniane przez chęć znalezienia miłości.


Przebieg gry możemy obserwować z punktu widzenia Heather i Dodge`a, ale umożliwiają oni także przyglądanie się innym osobom zamieszanym w tę sprawę. Poznajemy masę niezwykłych literackich charakterów, tak wspaniale wykreowanych, że pokusiłabym się o stwierdzenie - ludzkich. Bishop mógłby być zwykłym chłopakiem z sąsiedztwa, Anne zwykłą starszą panią prowadzącą swoje gospodarstwo na końcu wsi, a Lily i Dayna zwykłymi młodszymi siostrami, o które trzeba się troszczyć.

Czasami zastanawiam się nad twórczością Lauren Oliver i dochodzę do wniosku, że ta kobieta chyba nie może napisać złej książki. Wiadomo, Panika nie dorównuje trylogii Delirium, ale zdecydowanie przebija 7 razy dziś, które przecież było rewelacyjne. Uwielbiam jej styl, to jak bieg wydarzeń czasami trochę się ociąga, akcja zatrzymuje na moment, a klimat staje się melancholijny. Jednostajny i miarowy, chociaż niekiedy, zwłaszcza kiedy nadchodzi Pojedynek napięcie podnosi się gwałtownie.


Polecam, jeśli chcecie poczuć zapach lata,
 zadrżeć ze strachu o życie, gdy dookoła widać tylko ciemność,
dostać dowód na to, że warto wysłuchać kogoś do końca
 i zobaczyć znowu fajerwerki na niebie.
 I jeśli lubicie tygrysy.

16 komentarzy:

  1. Och, dziewczyno! Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, że na tę książkę mam ochotę, gdy tylko ją zobaczyłam w zapowiedziach?! Nie musiałam nawet czytać opisu, a już wiedziałam, że koniecznie muszę ją przeczytać, bo to w końcu Lauren - autorka "Delirium"! No i taką pochlebną opinią, tylko podsycasz moją chęć dorwania jej! Koniecznie muszę przeczytać ♥
    Bądź tu teraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, tak, wiem o tym, radzę lecieć do księgarni jak tylko będziesz miała ku temu możliwość, bo panika jest przecudna <3

      Usuń
  2. Narobiłaś mi apetytu na tą powieść :-)
    Pozdrawiam!
    W krainie absurdu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba największa nagroda za prowadzenie bloga - świadomość że się kogoś zachęciło do sięgnięcia po daną ksiązkę :D

      Usuń
  3. "Delirium" to jedna z moich najbardziej ulubionych lektur. Dlatego nie mogę się już doczekać, aż przeczytam "Panikę", zwłaszcza, że Twoja recenzja jest już kolejną pozytywną, którą czytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taak, Panika zbiera jak na razie same pozytywne noty ;)

      Usuń
  4. A jeśli napiszę, że po przeczytaniu dwóch ostatnich tomów trylogii "Delirium" się załamałam? A moja siostra po lekturze "7xdziś" określiła ją mianem badziewia? Zabijesz mnie? XD Lauren Oliver zdecydowanie nie należy do moich ulubionych autorek... "Panika" zapowiada się typowo, a mimo to czuję, że mogło by mi się spodobać. ^.^ Absurd, prawda? Może to w sumie wynikać z mojej przeogromnej potrzeby odmóżdżenia się. Jak ja tęsknię za tymi głupimi a jednak mega wciągającymi młodzieżówkami!! Przeczytam, jak tylko wpadnie mi w ręce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ni no co ty, odwdzięczę się tekstem o Febliku Musierowicz ;)
      Okej, chociaz wiesz, nawet myślę że Panika mogłaby cię moze bardziej wciągnąć niż Delirium ;p Jest.. inna, po protu :>

      Usuń
  5. Nigdy nie interesowałam mnie jakoś zbytnio twórczość pani Oliver, bo i nie miałam nigdy okazji po nią sięgnąć.
    Z opisu może troche przypominać IŚ, ale jeśli piszesz, że to jednak nie to samo, to może kiedyś, jeśli będzie okazja, dam tej książce szansę.
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ze swojej strony przygodę z tą autorką radziłabym zacząc od Delirium, myślę, że tobie ta ksiązka mogłaby się spodobać :) takie przeczucie tylko ;)

      Usuń
  6. No i kolejna książka do przeczytania. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ochotę na tę książkę odkąd tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach na luty, także już nie mogę się doczekać, aż po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja czekałam na nią zanim została wydana za oceanem, bo autorka jeszcze wtedy nie skończyła jej pisać :D

      Usuń
  8. Jeszcze nie czytałam nic tej autorki (chociaż bardzo chcę zapoznać się "Delirium"), a tu już kolejna dobrze zapowiadająca się książka. Ją też chętnie bym przeczytała. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę przeczytać - lubię tę pisarkę. Co prawda trylogia "Delirum" nie powaliła mnie na kolana, to doceniam jej oryginalność. Natomiast u mnie jest odwrotnie, niż u Ciebie - ja przepadam bardziej za "7 razy dziś", bo przede wszystkim spodziewałem się czegoś zupełnie innego - powieści typowo młodzieżowej. Dostaliśmy natomiast coś teoretycznie kierowanego do młodzieży, ale bardziej dojrzałego... I guess :)
    Gnom.
    [niepokoje-gnoma]

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!