czwartek, 4 lutego 2016

nevermore!


Ma na imię Varen, jest gotem i zawsze siedzi w kącie. Skulona sylwetka z farbowanymi na czarno włosami, oczami potraktowanymi eyelinerem, długimi paznokciami. Z mnóstwem bransoletek na nadgarstkach i łańcuchów przypiętych do paska. 
Czarne buty, czarne oczy, czarna oziębłość. 

Zupełnie nie pasuje do Isobel, kapitanki szkolnej drużyny czirliderek. Tej popularnej, w krótkiej spódniczce, która podczas meczy dopinguje, wymachując pomponami. Blondynka, wyglądająca jakby została wykąpana w brokacie. Idealna nastolatka, uwielbiająca kolor różowy tak bardzo, że otacza się nim na każdym kroku. 
Różowe ściany pokoju, różowy szlafrok, różowe sukienki.

Czy wspólna praca nad projektem o Poem w jakiś sposób złączy ich ścieżki?
I co z tego wyniknie oprócz nastoletniego romansu paranormalnego?

Coraz częściej łapię się na tym, że lubię sięgać po takie książki. Lubię trochę naiwne i przesłodzone historie miłosne, które absolutnie nie mają racji bytu w prawdziwym życiu. Takie z idealnym głównym bohaterem, którym można się zachwycać i bohaterką, która okaże się chociażby znośna. Dobrze byłoby też, gdyby romans nie toczył się zbyt szybko, a nasi zakochani mieli okazję lepiej się poznać i pograć trochę w przepychanki słowne, żeby z nielubienia przejść do lubienia aż za bardzo.

I pierwsze strony Kruka zapowiadają właśnie taką historię, do tego z bardzo ciekawym wątkiem paranormalnym, o którym jeszcze nie zdarzyło mi się nigdy czytać. Jednak im dalej w las, tym opowieść przez jaką prowadzi nas Kelly Creagh staje się coraz bardziej...


...nużąca, bo akcja wręcz się wlecze. Tak mozolnie, że jeśli kiedykolwiek myśleliście, że w paranormalach jest zbyt dużo lukru i głównego obiektu westchnień - przeczytajcie Kruka! Mogę się założyć, że tutaj poczujecie niedosyt, bo Varena w całej książce jest tyle, co kot napłakał. Do tego w marnym wydaniu, ale o tym później. Zamiast niego, dostajemy opis każdej najmniejszej czynności wykonywanej przez Isobel. 

...niewyjaśniona, jakby autorka sama pogubiła się w tym, co pisze. Choć świat przedstawiony jest pomysłowy i ciekawie przedstawiony (opiera się głównie na postaci i twórczości Edgara Allana Poe, co jest świetnym zabiegiem), muszę przyznać, że nie zrozumiałam za bardzo o co chodzi w rzeczywistości stworzonej przez autorkę. Wiecie, to może wynikać z faktu, że zdarzało mi się czytać trochę nieuważnie, albo zwyczajnie brakuje mi piątej klepki, ale serio... nie ogarniam, nie ogarniam zasad panujących w świecie Snów. 

...wypełniona takimi absurdami, że czytelnik przeżywa wciąż coś w rodzaju deja vu. Zdarzało mi się przerywać lekturę i zastanawiać co się w ogóle dzieje, bo postaci wykreowane przez panią Creagh to najgorsze postaci z jakimi miałam do czynienia. Otóż, charakter każdej z nich jest... dziwny, w sensie są zmienne jak chorągiewki na wietrze. 

...ogłupiająca, właśnie przez to, o czym zaczęłam pisać wyżej. Postaci nie są stabilne, ich charaktery są tak wymieszane, że gdyby zmienić imiona Nikki na Gwen, Brada na Varena i odwrotnie, to uwierzcie mi, nie stanowiłoby to żadnej różnicy. Nawet najmniejszej. 

...chaotyczna, bo nie ma to jak dać czytelnikowi barwny opis istot nadnaturalnych, by potem pokazać głupotę Isobel i nagle chętnego do rozmowy Varena, który jeszcze do tego ranka był zamkniętym w sobie chłopakiem, niechętnym do rozmowy z kimkolwiek. Przykładowo. Wiecie, Varen raz wydaje się zabiegać o naszą primadonnę, by po chwili kompletnie ją olać. Bez żadnego uzasadnienia. 

Ha! To może mały spoiler? Ale malutki, dowodzący tylko głupotę i absurdalność.
Ciekawa była też sytuacja, kiedy przez przez bitą część książki Isobel z Varenem nie przeprowadzili żadnej sensownej rozmowy oprócz wymiany zdań w kwestii Poego, co potrzebne im było do skończenia pracy szkolnej, a potem... Uwaga! Przyjaciółka uświadamia jej, że ta się zakochała, więc Isobel leci do wybranka na łeb na szyję i kiedy go znajduje, rzucają się sobie w ramiona. Pierwszy pocałunek i takie tam.


Jestem zawiedziona, mówiąc delikatnie i ogólnikowo. Spodziewałam się przynajmniej dobrej powieści, biorąc pod uwagę wysokie noty wystawione przez czytelników. A otrzymałam twór, po którego przeczytaniu mam jedynie ochotę krzyknąć: "Nevermore!". I trochę mi smutno, bo historia miała bardzo wielki potencjał, ale niestety spłonął na panewce.

17 komentarzy:

  1. Ohoho, jak brutalnie. ^.^ Musisz koniecznie częściej krytykować książki! O "Nevermore" słyszałam, ale chyba tylko tyle. Nigdy mnie do tej pozycji nie ciągnęło i dalej nie ciągnie (zresztą to byłoby co najmniej dziwne, gdybym nabrała chęci na przebrnięcie przez ten twór po Twojej recenzji). Jestem tylko ciekawa... cóż to za wątek paranormalny? Coś tam wspomniałaś o świecie Snów, ale niewiele mi to mówi. Powiedz tylko, że nikt nie zamienia się w kruka?! O.o
    Rozwaliła mnie opisana przez Ciebie pod koniec akcja! Jakież to typowe dla młodzieżówek. ^^ Takie nagłe zadurzenie i wpadanie sobie w ramiona! Poza tym szacunek za tak piękną grę słówek - nevermore, powiadasz? A więc ja sobie też odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hah, trudno nie skrytykować kiedy ma się świadomośc że tyle czasu się zmarnowało na takie straszydło ;)
      ależ oczywiście że zmieniają się w kruki! jakieś takie dziwne potworki są i się w nie przekształcają, ale w kwestii głównego bohatera to nie wiem czy on też, bo autorka o tym nie napisała, wgl nie mam pojecia co Varen ma wspólnego z tym drugim światem. i n-a c-z-y-m ten świat polega, jakie zasady w nim panują...
      haha, też się z tego bardzo śmiałam ;p
      i słusznie, tutaj akurat jestem pewna że Kruka także byś skrytykowała :D

      Usuń
  2. Słyszałam o ,,Nevermore" i ze względu na motywy z twórczości Poego (czytałam tylko dwa jego utwory, ale ten mroczny klimat niesamowicie mi się spodobał) nawet byłam zainteresowana, jednak natrafiłam na sporo negatywnych recenzji, więc postanowiłam sobie odpuścić. No i po Twoim tekście (notabene bardzo zgrabnym:)) jestem jeszcze bardziej zniechęcona. Matko, jak mnie wnerwia taki brak logiki w akcji i zachowaniach bohaterów...
    Nienawidzę go!
    (pięć stron później)
    Kocham go!
    Naprawdę, gdy widzę coś takiego, to dostaję nerwicy:D
    No to nevermore;)
    Pozdrawiam,
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedyny plus tej ksiązki to chyba właśnie taki że może zachęcić do twórczości Poego, chociaż nie powiem żeby moja ciekawość była jakoś bardzo pobudzona. Ot, fragmenty z jego ksiażek były w porządku, ale nic poza tym ;p jednak może kiedyś dam panu Poemu szansę, zwłaszcza że lubie takie mrroczne klimaty :D:D

      Usuń
  3. Muszę się sama zapoznać z tą powieścią, żeby ją ocenić. Spotkałam się ze skrajnymi opiniami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam, ale sięgnę po nią. Być może mi się spodoba. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, naprawdę? Bo ja jestem tą książką zauroczona. A raczej byłam, kiedy ją przeczytałam. I bardzo czekam na ostatnią część, choć dwójka chyba wyszła słabiej.

    Uściski,
    Tirindeth's

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się że tobie przypadła do gustu, naprawdę, to cudowne że każdemu z nas podoba się co innego :D miałam również dać szansę dwójce ale po przeczytaniu kilku recenzji dałam sobie spokój skoro nawet osobom zachwyconym 1. częścią podobała się o wiele mniej. ;o

      Usuń
  6. Nie ukrywam, że od pewnego czasu intryguje mnie ta powieść, chociaż już od paru lat nie należę do grupy docelowej, do jakiej adresowana jest "Nevermore". Szkoda, że nie przypadła Ci do gustu - jestem ciekawa, jakie wrażenie wywarłaby na mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro jesteś jej ciekawa to najbardziej powinnaś dac jej szanse i przekonać się na własnej skórze :)

      Usuń
  7. Kiedy czytałam "Nevermore" ta historia wydawała mi się raczej znośna, czasami może nawet na plus, choć schematyczność bohaterów to prawdziwa bolączka. Niewiele już z niej pamiętam, ale jedno jest pewne - książka bardziej niż samą fabułą zaciekawiła mnie osobą Poego i później przeczytałam nawet kilka jego opowiadań (a tak swoją drogą, niedawno zdecydowałam się zapoznać z kolejnymi). ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakie czytałaś? może i ja się skusze bo jego dzieła mają szczegolny klimat? :)

      Usuń
    2. "Maska śmierci szkarłatnej" (w końcu jest wspomniane w "Nevermore"), "Portret owalny" i "Czarny kot", ale niewiele już z nich pamiętam. W najbliższym czasie planuję przeczytać je jeszcze raz i napisać o nich parę słów. ;)

      Usuń
  8. Szkoda, że potencjał tej książki nie został w pełni wykorzystany. Faktycznie, mogłaby to być ciekawa historia, jednak chyba się na nią nie zdecyduję ;)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!