piątek, 4 listopada 2016

Grasz dalej?


NERVE
- gra toczy się na żywo
- jest nagrywana przez internetowy chat
- w nagrodę otrzymasz wszystko, o czym nawet ci się nie śniło
- uzależnia dawka emocji i perspektywa pokonania barier, zwycięstwa
- każdy twój ruch jest śledzony przez anonimowych Obserwatorów
- jeśli nie wypełnisz zadania, przepadają wszystkie dotychczasowe zdobyte wygrane
- początkowo prosi jedynie o głupstwa,ośmieszenie się, dalsze zadania wymagają czegoś więcej...
- zostawia ślady w psychice i nic potem już nie jest takie samo

Ile jesteś w stanie poświęcić, aby zdobyć to czego pragniesz?

Główna bohaterka Vee zawsze była za sceną, dbała o perfekcyjnie wykonany makijaż aktorów i całkowitą ich metamorfozę. W czasie kiedy jej najlepsza przyjaciółka Sydney stawała się gwiazdą,, grając główną rolę w spektaklu w duecie razem z obiektem westchnień bohaterki, ta postanawia przełamać swoją własną barierę strachu, nieśmiałości... i wziąć udział w NERVE.

Podejmij WYZWANIE

Znalezione obrazy dla zapytania nerve tumblr

Po przeczytaniu książki jeszcze tego samego wieczoru obejrzałam film na jej podstawie i muszę przyznać, że nie potrafię zdecydować co było lepsze. Ekranizacja bardzo różni się od pierwotnej wersji i w niektórych momentach jest to zdecydowanie na plus. Sceny są bardziej realistyczne, wzbudzają więcej emocji i nie pozwalają się oderwać od ekranu. Książka nie potrafi oddać całkowicie tego szału gry. 

Dopiero w finale powieści Jeanne Ryan pokazała na co ją stać i serwuje czytelnikowi to, czego nikły zaczątek pokazała w pierwszych rozdziałach, zgrabnie przechodząc z niewinnych zadań do tych misterniej skonstruowanych, wymagających włączenia do gry najbliższych osób. I ten epilog... idealna zapowiedź kolejnego tomu. W filmie koniec jest niestety najsłabszym punktem, zdecydowany niewypał, jakby nagany naprędce bez przemyślenia i zajmuje ledwie kilka minut.


Postaci są dość zmienne, niezdecydowane i to jaki obrót przybrała historia jednego z bohaterów jest po prostu szczytem głupoty, no ale... Ogólnie bohaterowie nie są jakoś wybitnie oryginalni, ani dający się bardziej lubić, tacy przeciętni. Na szczęścia Emma Roberts (Vee) i Dave Franco (Ian) rekompensują to w zupełności. I Tommy na ekranie jest o wiele lepiej skonstruowany, a aktorka grająca Sydney bije papierową wersję bohaterki o głowę.


Mimo wszelkich mankamentów ta opowieść zasługuje na uwagę, zwłaszcza jeśli szukacie wciągającej pozycji na kilka wieczorów, kiedy leżycie opatuleni kocykiem, a na stoliku obok czeka gorąca czekolada. NERVE potrafi porwać. I wciąga do gry. 

"THE ONLY WAY OUT IS TO WIN"


PS Tak, chyba wróciłam, tak na stałe. Nowe życie? Od poniedziałku się zaczęło. Powoli sklejam sobie dużo rzeczy od nowa :) 

3 komentarze:

  1. Brzmi naprawdę ciekawie :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. O filmie słyszałam, ale istnienie książki jakoś mi umknęło... Właściwie nie miałam go w planach, ale skoro jest dobry (pomijając zakończenie), to może jednak się za niego zabiorę. Chyba że pierwsza w ręce wpadnie mi książka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po Twojej recenzji od razu obejrzałam zwiastun i powiem Ci, że nawet mnie zaciekawiło! xD Chętnie obejrzę sobie któregoś wieczorku, oczywiście kiedy szkoła ze mnie zejdzie i kiedy skończę pisać te beznadziejne olimpiady, które wyciskają ze mnie resztki energii życiowej (głuptas ze mnie, po co ja na siebie to brałam?!). Jaki paradoks - kiedy ja od blogosfery trochę się odsuwam, Ty wracasz! Ale to świetnie, będziesz moją motywacją, abym częściej wracała na bloga swojego i blogi innych. Trzymam kciuki! I czekam na kolejnego posta. ;D
    Pozdrawiam cieplusieńko!

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!