Być Lulu, od Louise Brooks, wyobrażeniem o tym, co ta kobieta sobą reprezentuje...

Photo by Sweet Ice Cream Photography on Unsplash
Allyson razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Melanie, bierze udział w wycieczce pt: Nastoletnie zwiedzanie, jeżdżąc po różnych krajach Europy. Wyjazd zafundowali jej rodzice, po powrocie zaczyna nowy rozdział w życiu - czekają ją studia i kurs przygotowawczy na medycynę. Ostatniego dnia, zamiast uczestniczyć w grupowym wyjściu na Hamleta Szekspira, trafia na Wieczór Trzech Króli wystawiany na świeżym powietrzu. Sztuka, a raczej aktor, grający Sebastiana, wywołuje na Allyson ogromne wrażenie. Cudownym zbiegiem okoliczności spotykają się w pociągu powrotnym do Londynu, rozmawiają, a po wyjściu na stacji... postanawiają razem pojechać do Paryża. Na jeden dzień.

Sam opis fabuły jest dla mnie absurdalny. Absolwentka szkoły średniej spotyka obcego faceta i nagle postanawia wyjechać z nim do Francji na jeden dzień. Bo ją zaintrygował, bo nagle jest żądna przygód i uważa, że wakacje z przyjaciółką okazały się klapą, a Willem - którego dopiero co poznała! - jest w stanie pokazać jej miasto, którego z powodu strajków nie udało jej się odwiedzić. Skrajna głupota, naiwność i brak odpowiedzialności w jednym.

Kolejnym błyskiem mądrości nasza główna bohaterka wykazała się już w drodze do Paryża, a potem będąc w stolicy. Willem bierze numery zainteresowanych nim dziewczyn, flirtuje z nimi i pozwala jednej się rozebrać (!), a ona mimo to przekonana jest o swojej wyjątkowości i że to akurat ją wybrał. Szczyt naiwności, a potem (SPOILER! polecam przeczytać, jeśli chcecie zrozumieć jaką idiotką jest Allyson) jak już wyseksiła się z nim, rano była wielce zdziwiona, że facet ją zostawił... Tak samo pod koniec powieści, zawzięcie go szuka i przez bite pół książki płacze za nim, by zobaczyć go z inną dziewczyną. Ale i to jej nie przeszkadza, skądże znowu, przecież nie może go stracić (!) (KONIEC SPOILERÓW).

Allyson jest beznadziejnie ufna i przy okazji okropnie niewdzięczna, matka chce dla niej jak najlepiej, na co ona reaguje złością. Wiem, że jej rodzicielka miała zbyt wysokie oczekiwania i dziewczyna nie była w stanie im sprostać, pragnęła czegoś innego, ale ludzie... od czego jest język? Sam Willem nie spodobał mi się, wyidealizowany w oczach Allyson w zamiarze miał być ucieleśnieniem męskości, inteligencji, mądrości i piękna... ale mi się wydał przesadnie metaforyczny, zbyt wyszukany. Nie ma takich ludzi, no chyba że znamy ich jeden dzień, czyli tak jakbyśmy wcale nie znali. Co tylko podkreśla zerową inteligencję naszej nieokiełznanej i nieustraszonej bohaterki :)

Photo by Léonard Cotte on Unsplash
Pomijając już fakt, jak grubymi nićmi jest szyty "Ten jeden dzień", muszę przyznać, że wszelkiego rodzaju nawiązania do Szekspira i treści jego tragedii idealnie wpasowują się w całość. Dramaturg postawiony niemalże na piedestale, łączy w powieści ze sobą ludzi, zachwyca i wywołuje łzy (nie moje oczywiście, ale przesadnie wrażliwej i komplikującej sobie życie Allyson). Fragmenty z czytaniem sztuk są naprawdę świetne i gdyby nie Szekspir w życiu bym tej książki nie doczytała do końca. Jak wam się podoba koniecznie będę musiała poznać, historia Orlanda i Rozalindy wydaje się niezwykła i ujmująca, a w "Tym jednym dniu" odgrywa bardzo ważną rolę.

Gayle Forman ma naprawdę zwinny, dobry styl pisania. Barwnie kreśli ulice Paryża i zaskakuje pięknymi zagranicznymi widokami. Pokazuje czytelnikom krzątających się mieszkańców i turystów, opisuje wystawy sklepowe, przywodzi zapachy kuchni. Bardzo zgrabnie wplątuje nowych "towarzyszy podróży" w życie Allyson i świetnie oddaje przyjaźń jej i Melanie (oraz jej późniejsze turbulencje) - za to autorka ma u mnie ogromnego plusa. Dobrze oddana jest przemijalność czasu i to, jak na poszczególnych etapach nasze życie staje się inne. Metafory i porównania często bardzo trafne, jak bycie napiętnowanym przez miłość.

Photo by Henrique Ferreira on Unsplash
W moich oczach najbardziej "Ten jeden dzień" psuje postać Willema i infantylność głównej bohaterki. Jej pogoń za mężczyzną, z którym spędziła zaledwie jeden dzień jest irracjonalna, a wymiar cierpienia jakie po tym jednym dniu przeżywa co najmniej śmieszne. To niestety główna oś obrotowa powieści, której nawet Szekspir i wspaniały opis Paryża nie są w stanie uratować. Książka podzielona jest na dwie części - tę spędzoną w Paryżu i drugą na uniwersytecie w Bostonie. Przyznam, że ta druga była o wiele ciekawsza, ze względu na tymczasowy brak obecności Willema. Raczej nie polecam, ale zdecydujcie sami.

PS Dlaczego nie ma żadnych przypisów, gdzie wytłumaczone byłyby frazy z języka francuskiego? Nie znam go, mam czytać z odpalonym tłumaczem w telefonie? Chyba tak, bo nawet Willem do Allyson rzucił tekstem, żeby znaczenie słów sprawdziła sobie w słowniku...

Ten jeden dzień (Just one day) - Gayle Forman, 379str., Nasza Księgarnia

Komentarze

  1. Kiedy przeczytałam Twój opis fabuły przez myśl przeszło mi "Ja to gdzieś czytałam" i rzeczywiście czytałam tę powieść. Jak ja się z nią męczyłam - jak ta książka mnie wymęczyła. Zgadzam się, ze fabuła jest absurdalna.
    Można tłumaczyć to tak: nastolatka ma pstro w głowie, hormonu buszują, szuka przygód... Ale że aż tak? Chyba nie ma aż tak głupich nastolatek :P Nie spodobała mi się ta książka, nie spodobała mi się fabuła.... nie lubię powieści tej autorki (czytałam inne). W moich oczach jedna z książek, które pokazują jak nie należy pisać powieści i kreować bohaterów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie jeszcze czytałaś? Oglądałam zostań jeśli kochasz ale film skutecznie zniechęcil mnie do sięgnięcia po wersję papierową XD

      Usuń
    2. "Ten jeden rok" - kontynuacja tej części
      "Byłam tu", "Wróć jeśli pamiętasz" ;)
      Zostań jeśli kochasz....chyba oglądałam ale nie mam pewności.... w tym filmie główna bohaterka umiera i potem widzi świat jako duch? ;)

      Usuń
    3. Akurat tutaj wątpię by książka była lepsza od filmu xD

      Usuń
  2. O matko :D Z jednej strony odpycha mnie ta fabuła, a z drugiej strony - chyba sama chciałabym ją przeczytać :D Kurcze, jak natrafię na nią to przeczytam :D
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezwykle klimatyczny blog, ostatnio tylko na takie trafiam, pozdrawiam ! Będę odwiedzać !

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam ją bardzo dawno, ale mimo tej absurdalności dobrze ją wspominam. O ile dobrze pamiętam w kontynuacji można się dowiedzieć dlaczego Willem wybył od Alisson. Pamiętam również, że wątki z Bostonu strasznie mnie irytował, bo bohaterka jedyne co robiła to jęczała zamiast wziąć sprawy w swoje ręce.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj pod koniec też niby coś było wspomniane ale to takie słabe usprawiedliwienie moim zdaniem. Faktycznie w Bostonie nic większego się nie działo no ale nie było tam Willa więc mniej się irytowalam przy czytaniu haha

      Usuń
  5. Rzeczywiście powieść wydaje się bardzo absurdalna i pewnie koniec końców okaże się, że bohaterowie się spikną. :P Raczej nie zamierzam sięgać. Kiedyś czytałam inne książki tej autorki (swoją drogą jakoś myślałam, że to autor, aż se musiałam wygooglować) "Zostań jeśli kochasz" i "Wróć jeśli pamiętasz", to było bardzo dawno teamu, ale raczej wspominam je na plus aniżeli na minus, mimo wszystko tę sobie raczej odpuszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też często mam ten problem ze nie wiem kto pisał czy kobieta czy mężczyzna hah :p

      Usuń
  6. Nie czytałam tego tytułu i po Twojej recenzji wiem już, że nawet jakby dziwnym trafem znalazł się w moich rękach? Z pewnością nie zmarnuję ani chwili na jego zgłębienie ;)

    she__vvolf 🐺

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam tą książkę jakiś czas temu i bardzo dobrze wspominam. Może dzisiaj inaczej bym ją odebrała, ale wtedy wydawała mi się jedną z mądrzejszych młodzieżówek. Trochę inaczej widziałam postać Alice i nie odczuwałam jej jako naiwnej, ale po prostu niedoświadczonej i marzącej o poznaniu świata :)

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście osoba marzycielki mogłaby tak tę książkę odebrać :p

      Usuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!