Gwiazdy nadziei

Amara od dawna skrycie kocha Jaksa, właściciela znanego w mieście salonu tatuażu.
Jest jednak mały problem - wymarzony ukochany i jej siostra spotykają się.
Do tego nic nie wskazuje na to, żeby uczucia mężczyzny względem nieszczęśliwie zakochanej kobiety miały ulec zmianie.


Musicie wiedzieć, że kocham książki o miłości. Kocham romantyczne, wręcz tkliwe historie, które na długo zapadną w mojej pamięci. Mam listę ulubionych pocałunków nie tylko z literatury, ale też z filmów i seriali. Myślałam, że romans jest gatunkiem, którego nigdy nie będę miała dość. Jednak powieść I.M. Darkss zwyczajnie mnie przytłoczyła.

Kiedy rozmyślam o Gwiazdach nadziei, dochodzę do wniosku, że autorka usilnie starała się stworzyć powieść na wzór utworów opiewających miłość. Opisów tego silnego uczucia jest cały ogrom, książka mogłaby w całości być jednym wielkim cytatem. To często bardzo piękne, wykwintne i wzniosłe stwierdzenia, ale na dłuższą metę robią się nużące i wręcz duszą czytelnika.

Postać Jaksa otacza Amarę nawet, gdy w danej scenie mężczyzna personalnie nie występuje. Jaks i ta szalona, nieodwzajemniona miłość są wszędzie. Jaksa dotyczy każda scena, wszystko jest podporządkowane Jaksowi. Nawet postronni bohaterowie rozmawiają o Jaksie. Oczywiście rozmowy głównej bohaterki z innymi ludźmi, nawet nowo poznanymi, też dotyczą Jaksa...

Amara, narratorka i jednocześnie postać, dzięki której zatapianie się w powieści powinno być samą przyjemnością. Tymczasem Amara i jej emocje osaczają czytelnika, by potem go przytłoczyć. Kobieta wlewa swoją miłość do każdego zdania. Wystarczy, że Jaks jest w promieniu 5 kilometrów, a jej ciało płonie. Nie potrafię solidaryzować się z kobietą, która z miłości posuwa się do tak żałosnych zachowań. Facet mówi ci, że cię nie chce - ty wysyłasz mu esemesy na dzień dobry i na dobranoc jak bardzo go kochasz. Nieważne, że od 17 dni nic nie odpisał. Przykro mi było czytać o jej skrajnej desperacji.

Problemem może być tez fakt, że według mnie miłość nieodwzajemniona nie istnieje. Może być to jakieś silne zauroczenie, ale do miłości potrzeba dwojga. W Gwiazdach nadziei Amara kocha za siebie i za Jaksa.

I.M. Darkss pokusiła się też o wykreowanie tajemniczej przeszłości bohaterów, przez którą wciąż czuli się winni. Gdy tylko pojawił się ten wątek, do mojej głowy wpadła szalona teoria co do znaczenia zagadkowych, nic nie tłumaczących rozdziałów. Natychmiast ją odrzuciłam, bo byłoby to zbyt zaplątane nagięcie zbiegów okoliczności, żeby mogło być prawdą. A potem okazało się, że moje domysły były słuszne.

Jestem skłonna przypuszczać, że gdyby tylko główna bohaterka zachowała resztki godności, Gwiazdy nadziei byłyby o wiele lepszą powieścią i o wiele przyjemniejszą. Wiem jednak, że niektórym czytelnikom książka podobała się - ze względu na obezwładniającą siłę miłości, głębię tego uczucia i niepohamowaną emocjonalność.

I.M. Darkss okazała się być kryjącą się pod pseudonimem polką. Wspominam o tym, ponieważ wiem, że niektórych czytelników irytuje zastosowanie wyłącznie zagranicznych imion w naszej rodzimej literaturze. Dla mnie osobiście wybór autorki nie stanowił problemu ;)

Gwiazdy nadziei - I.M. Darkss, 470str., Wydawnictwo Zysk i S-ka

Za egzemplarz oraz okazane mi zaufanie serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!

Komentarze

  1. Planuję przeczytać tę książkę i jestem bardzo ciekawa, jak ja ją odbiorę. 😊
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w moje skromne blogowe progi. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Kwestie miłości w książce na ten moment mnie nie interesują ale za jakiś czas? Kto wie? Nie mówię nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze jej nie czytałam, ale tak jak pisałam Ci na IG - mam w planach :) Nawet nie wiedziałam, że autorką jest Polka :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!