wtorek, 5 sierpnia 2014

" - Uważaj! Zapałka na zakręcie!

Odruchowo spojrzałam pod nogi. 
- Przepraszam - usłyszałam ten sam głos - przepraszam cię najmocniej. Nie przypuszczałem... nie sądziłem, że to ty!"

Zapałka na zakręcie to historia o miłości, ale zupełnie inna od tej przedstawionej w dotychczas mi znanych książkach. Bo oto Siesicka ukazuje to uczucie jako coś najzwyklejszego na świecie, a równocześnie sprawiającego, że człowiek zatrzymuje się na zakręcie i mimowolnie spogląda za siebie. A czytelnik obserwujący wydarzenia dziwi się tylko, bo idą one tak sprawnie i gładko, a jednocześnie widać, że bohaterom strasznie trudno jest wykonać ten jeden krok, wyjaśniający tajemnicę z przeszłości. 


Krystyna Siesicka zachwyca lekkością i przystępnością stylu, wolnym, trochę pokręconym biegiem akcji, gdzie wydarzenia możemy obserwować z dwóch perspektyw. Patrzeć na rodzące się między Madą i Marcinem uczucie, strasznie delikatne i wyważone, gdzie brakuje pełnego zaufania i odwagi. 

I trzeba przyznać, że ta bardzo ładna i z początku ciepła historia, bo zaczynająca się wraz z początkiem wakacji i opalona przez promienie słońca, później przybiera obrót w chłodne, zimowe wieczory i komplikacje, które wypadałoby wyjaśnić, a także zechcieć wybaczyć i dać drugą szansę. 

Mimo, że można zarzucić autorce wiele rzeczy, jak chociażby brak dokładniejszych opisów otoczenia, miejsc i postaci, to jednak to też ma w sobie pewien urok. Chociaż można poskarżyć się na brak ubrania powieści w rozdziały, co skutkuje lekkim pomieszaniem ze sobą sytuacji, że raz jesteśmy z Madą tu, raz tam, i przechodzimy do Marcina, o tym też się zapomina wraz z przekręceniem ostatniej kartki.

Bo zakończenie. Zakończenie rekompensuje dosłownie wszystko. Nie spodziewałam się tak doskonałego posunięcia ze strony autorki. Mimo, że pozostawia to otwartą furtkę - jest naprawdę o wiele lepszym rozwiązaniem, niż gdyby Siesicka miała wyjaśniać nam wszystko do końca. 
Pozostało teraz tylko uczucie niepewności.

Z całego serca polecam Wam Zapałkę na zakręcie. Na razie tylko Zapałkę, bo nie wiem, czy zmobilizuję się do sięgnięcia po drugi tom, strasznie się go obawiam... 

26 komentarzy:

  1. Uwielbiam Zapałkę <3
    Czytałam ją z mamą, gdy byłam w szóstej klasie podstawówki i tak sobie myślę, że wypadałoby odświeżyć :)
    Według mnie to najlepsza książka Siesickiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko żałuję, że tak jak Ty nie poznałam jej wcześniej. Rzeczywiście byłoby co odświeżać. ;)

      Usuń
  2. nie jestem przekonana, czytałam pół innej książki Siecisickiej i noope.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam dwie książki Siesickiej i bardzo byłam zadowolona ; > Tę książkę mam na półce i zamierzam przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mogę wiedzieć jakie? Zapisałabym je na liście tych do sięgnięcia w pierwszej kolejności z twórczości tej pani. ;)

      Usuń
  4. Ostatnio na blogach coraz więcej piszę się o starych książkach naszych rodzimych autorek. Siesicka i Musierowicz to autorki mojego dzieciństwa, a teraz Ty przypomniałaś mi o "Zapałce..." która wywietrzała z mojej głowy. Dzięki za motywację do powrotu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście sporo, i bardzo mnie to cieszy. :>
      Cała przyjemność po mojej stronie. :) :)

      Usuń
  5. Brak opisów postaci ja chyba uważam za plus, w sensie, jeśli wiemy niewiele o ich wyglądzie, bo to tylko pobudza wyobraźnię :) A brak podziału na rozdziały... to też by mi przeszkadzało.
    Tytuł sobie zapiszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, to już jak kto woli. ;)
      Ciekawa jestem Twoich wrażeń. :)

      Usuń
  6. A ja ją oddałam do biblioteki bez przeczytania. Kurczę, niby chcę ją poznać, ale jakos brakuje mi do niej motywacji... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, naprawdę powinnaś się zmobilizować, bo tak patrząc na Twój czytelniczy gust, stwierdzam, że to idealna dla Ciebie książka. :)

      Usuń
  7. Czytalam. To jedna z najlepszych książek jakie czytałam w trakcie gimnazjum.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo, bardzo lubię Siesicką, jej styl, jej historie... "Zapałka na zakręcie" to była jedna z pierwszych jej powieści, jakie przeczytałam i pamiętam, że byłam zachwycona ^^ Druga część też za mną i... nie spodziewałam się tego. Na pewno Ci się spodoba :)) Ciekawe, że główny bohater nazywa się Marcin...
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, Marcin, takie ładnie imię. :)
      p.c.

      Usuń
  9. Do czytania "Zapałki na zakręcie" przystąpiłam strasznie niechętnie, bo musiałam na szkolny konkurs, a tutaj niespodzianka! Książka bardzo mi się podobała i niesamowicie mnie wciągnęła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, jak już się zacznie czytać, to nie można się od niej oderwać. ;)

      Usuń
  10. Ja bym drugiej części nie czytała. Nie mówiąc już o części trzeciej. Proponuję raczej Jezioro Osobliwości? ;) Chociaż sama najbardziej lubię opowieści rodzinne. :)
    Mail się pisze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak mówisz, bo też jakoś się strasznie dwójki boję. W każdym razie zobaczymy jak to będzie. :)
      Przeczytam jak znajdę w bibliotece, zwłaszcza, że mnie do Jeziora ciągnie, bo pamiętam, że Chmurka na blogu o tej powieści pisała. :> Do opowieści rodzinnych też na pewno dojdę. ;)
      Ok, czekam. :)

      Usuń
  11. I znów - książka, o której nie słyszałam ja, a zdaje się, że znają ją wszyscy pozostali. Jak to się dzieje? :D W każdym razie, zaintrygowałaś mnie, szczególnie tą delikatną więzią pomiędzy bohaterami. :) Być może zainteresuję się bardziej tym tytułem. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zielonego pojęcia, ale w większości przypadków u mnie występuje identyczna sytuacja. ^.^
      Polecam raz jeszcze, warto poświęcić na nią chwilę, taka ładna książka. :>
      p.c.

      Usuń
  12. Czytałam, czytałam! I mam wielką słabość, choć z Siesicką nie zawsze się dogaduję, to "Zapałkę..." uważam za naprawdę świetną książkę :) Z kolei druga część - "Pejzaż sentymentalny" już mi się nie podobała. Jest chyba jeszcze trzecia, gdzieś tak słyszałam, ale na nią to już zupełnie ochoty nie mam, pasuję. Pierwsza część była dobra i wolę przeczytać ją jeszcze raz, niż niepotrzebnie się bulwersować nieudanymi kontynuacjami ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieudane kontynuacje - jak ja to dobrze znam, naprawdę nie rozumiem po co niektórzy autorzy coś ciągną na siłę, kiedy powinni to dawno zostawić w spokoju! Przekonałaś mnie, nie będę brała się za drugą część, bo wydaje mi się ona trochę niepotrzebna, a i nie chcę zrazić się do pierwszej. :)

      Usuń
  13. Słyszałam, ale nigdy jakoś nie miałam chęci jej przeczytać. Może kiedyś uda mi się sięgnąć, jak tylko wpadnie trochę czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, to taka ładna i ciepła ksiązka. :>

      Usuń

Drogi czytelniku!
Skoro tu dotarłeś, to znaczy (mam nadzieję), że przeczytałeś post powyżej i wiesz co komentujesz. Będzie mi bardzo miło jeśli co do treści komentarza trochę się wysilisz, bo na każdy z nich odpowiadam. Wszelkiego rodzaju dyskusje są bardzo mile widziane. :)
Twojego bloga także odwiedzę i jeśli przypadnie mi do gustu – pozostawię po sobie ślad.
Jeśli masz do mnie jakieś pytanie, to śmiało pytaj.
Kontakt: kinga.godowska@vp.pl
Dziękuję za wszystkie komentarze!